Autor: Jakub Zarazik

Prawdziwe oblicze wypalenia zawodowego

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

Pustka i zmęczenie. Żołądek podchodzi Ci do gardła na samą myśl o tym, że znowu idziesz do pracy. Na twarz zakładasz świeżo wypraną maskę, gardło zalewasz kolejną kawą i mówisz do siebie: byle do piątej. Brzmi znajomo?

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, to zapraszam do dzisiejszego wpisu, z którego dowiesz się jak wcześnie dostrzegać i zwalczać wypalenie zawodowe.

 

 

Historia „wypalenia zawodowego”

Wypalenie zawodowe jest tak stare jak świat. A przynajmniej jak długo sięgają ludzkie profesje. Skutki i rezultaty wypalenia zawodowego, takie jak mniejsza produktywność i satysfakcja z wykonywanej pracy, były obserwowane od dawien dawna. Niemniej jednak sam termin powstał dopiero w 1980 w związku z publikacją książki „burnout: The High Cost of High Achievement.” Przez psychologa Herberta Freudenberga.

 

Początkowo, ojciec wypalenia zawodowego (a przynajmniej terminu naukowego jego opisującego), podejrzewał, że zagrożeni nim są wyłącznie lekarze, nauczyciele, pielęgniarki i inne profesje, których trzonem jest praca i opieka nad drugim człowiekiem.

 

Po ponad 30 latach dalszych badań nad wypaleniem zawodowym, okazuje się, że jest to zjawisko o wiele szersze. Jego ofiarą mogą paść również programiści, technicy, kierowcy czy nawet opiekunki dzieci.

Jak zatem walczyć z tak powszechnym problemem?

 

 

Początki wypalenia zawodowego

Zaburzenie równowagi pomiędzy zaangażowaniem a rezultatem z naszej pracy stanowi początek wypalenia zawodowego. Narażamy się na nie, jeżeli stale wkładamy wysiłek, serce i czas w wykonywanie naszych obowiązków, a rezultat ciągle nie jest zadawalający (np. nietrafione cele sprzedażowe).

schemat 1 wypalenia zawodowego

 

Idąc za dr. Ellen Hendriksen możemy zidentyfikować trzy symptomy zwiastujące nadchodzące wypalenie zawodowe:

 

Symptom 1 – Wyczerpanie emocjonalne

W przypadku wszystkich trzech opisanych tutaj symptomów, musisz sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: jak często miewam poniższe myśli? Każdy miewa gorszy dzień, jeżeli jednak obserwujesz u siebie symptomy wypalenia zawodowego niemalże regularnie – powinna Ci się zapalić żółta lampka.

 

Oznaki wyczerpania emocjonalnego:

  • Brak motywacji do wykonywania bieżących obowiązków. Zastrzyk energii czujesz tylko, kiedy fantazjujesz o nie pójściu do pracy, lub wręcz o jej spektakularnym rzuceniu
  • Uczucie pustki i braku celu
  • Permanentne uczucie zmęczenia. Objawia się m.in. trudnością ze wstawaniem

 

Symptom 2 – Zobojętnienie

Pamiętasz swój entuzjazm, kiedy zaczynałeś pracę? Nie mogłeś się doczekać następnego zlecenia, kontaktu z klientem lub projektu. Byłeś podekscytowany nowymi obowiązkami, ludźmi i doświadczeniami. Teraz została po tym wielka pustka. Tak gdzie czułeś ekscytacje jest zobojętnienie, kontakty z klientami cię drażnią – wręcz ich unikasz a nowe doświadczenia bardziej cię męczą zamiast cieszyć.

 

To wszystko jest objawem drugiego symptomu wypalenia zawodowego, jakim jest zobojętnienie

 

Symptom 3 – Zmniejszona efektywność

Wypalenie rzutuje nie tylko na nasze samopoczucie, ale również na efektywność pracy. Poszukaj u siebie objawów tego symptomu wypalenia zawodowego:

  • Trudności z koncentracją
  • Rozleniwienie
  • Brak kreatywności
  • Mentalność „od – do”

 

Jeżeli zobaczyłeś u siebie kilka lub wszystkie z powyższych symptomów wypalenia zawodowego, możesz zacząć się zastanawiać nad tym, co je powoduje? Dlaczego czuje się w ten a nie inny sposób?

 

Nikt z nas nie funkcjonuje w próżni. Nasze otoczenie wpływa na nasze samopoczucie i może koniec końców generować takie problemy jak wypalenie.

 

Pierwszą cegiełką do zawodowego jest nadmiar pracy. Bezustannie jesteś zasypywany nowymi obowiązkami, tracąc przy tym kontrolę nad swoim czasem. W wyniku tego zaburzane jest twoje pojęcie sprawiedliwości – czujesz, że jesteś wręcz wykorzystywany, a twoja praca nie jest w odpowiednim stopniu doceniana. Dodatkowo, może być tak, że nie znajdujesz zrozumienia nawet wśród swoich współpracowników, którzy zamiast zrozumienia, naśmiewają się z twoich problemów.

Tak właśnie wygląda przepis na wypalenie zawodowe.

 

 

Co zrobić by nie spalić się do cna

Jeżeli połączyłeś już wszystkie kropki i z całą pewnością stwierdziłeś, że jesteś zagrożony wypaleniem – musisz działać.

Masz do wyboru trzy ścieżki:

schemat 2 wypalenia zawodowego

 

Jeżeli pozostaniesz w swojej obecnie pracy i nic nie zmienisz, to koniec końców doprowadzisz do trwałego wypalenia zawodowego, a może nawet depresji.

 

Alternatywą w opcji „zostaję” jest wprowadzenie pewnych zmian, które mogą powstrzymać ten proces. Możesz na przykład:

  • Zaadresować konkretne problemy i zacząć z nimi walczyć. Jeżeli jesteś przytłoczony obowiązkami, spróbuj delegować jak najwięcej z nich, lub przedstawić ten problem przełożonemu.
  • Jeżeli czujesz się niedostatecznie doceniany, zrób rozeznanie na rynku. Jak wygląda sytuacja u twoich kolegów po fachu. Jeżeli inni za tą samą pracę mają lepsze warunki – nie bój się walczyć o swoje i prosić o podwyżkę, lub o lepsze traktowanie.
  • Zadbać o balans w życiu. Jeżeli wiesz, że trudna sytuacja w pracy jest przejściowa, to zadbaj o inne elementy takie jak sport, czas wolny, rekreacja tak, aby równoważyć chwilową trudność w miejscu pracy. W ten sposób poprawisz swój ogólny poziom zadowolenia.

 

Jeżeli spróbowałeś wszystkich powyższych metod i nie uzyskałeś pożądanych rezultatów – nastał czas na zmianę. Pamiętaj: spędzasz 2/3 swojego życia w pracy. Jeżeli będzie to praca, której nienawidzisz, to zatrucie związane z wypaleniem zawodowym zacznie się stopniowo rozlewać na inne aspekty twojego życia.

 

WALCZ Z TYM. Twoja praca ma Ci dawać satysfakcje a nie wysysać z ciebie soki;)

 

Tymczasem, życzę Ci powodzenia w tej walce. Masz ją już za sobą lub jesteś w trakcie? Daj znać w komentarzach poniżej.

 

 

pp39-max wypalenia zawodowego

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Być jak Steve Jobs? Czyli sztuka prezentacji wg. Apple

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:


Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

Niezależnie od tego, co myślisz na temat braku złącza słuchawkowego w iPhone7, oraz o innych innowacjach Apple, jedno trzeba przyznać: Steve Jobs znał się na przemówieniach publicznych. Potrafił on poderwać i popchnąć do działania niemal każdą widownię, budując coraz to większą grupę wiernych fanów jego firmy.

 

W ramach dzisiejszego wpisu pokażę Ci tajniki jego prezentacji.

 

 

Dzisiaj próbuję coś nowego – mianowicie recenzję książki.

Samemu najwięcej czasu nieraz spędzam na poszukiwaniach dobrej lektury, zatem stwierdziłem, że dobrze było by Ci ułatwić ten proces i samemu coś zaproponować.

 

Nie chcę robić jednak tylko suchej recenzji z moją subiektywną oceną. Oprócz tego podsumuję tutaj najważniejsze lekcje, które można wynieść z tej książki. Z racji na to, że mowa tutaj o poradniku, nie ma raczej zagrożenia „spojlerowaniem” – tak, czy siak warto po nią chwycić po lekturze tego wpisu.

 

Krótka subiektywna ocena książki

Tytuł w oryginale dzisiejszej pozycji to: The Presentation Secrets of Steve Jobs. How to be insanely great in front of any audience. Carmine Gallo

Tytuł polski: Steve Jobs: Sztuka prezentacji. Jak świetnie wypaść przed każdą publicznością

Książka do kupienia m.in. tutaj

 

Jeżeli chodzi o krótkie podsumowanie: książka ma charakter mocno praktyczny. Wypełniona jest dziesiątkami konkretnymi i gotowymi do wprowadzenia poradami. Przy tym wszystkim pozostaje napisana dosyć lekką ręką – znajdziemy w niej wiele dygresji i historii z życia (Steve Jobs) wzięte. Sztuka prezentacji i wszystkie tajniki, którymi posługiwał się Jobs są z niezwykłą dokładnością rozłożone na czynniki pierwsze – autor przeanalizował wnikliwie wszystkie aspekty nie pomijając żadnych detali. Dla kogoś, kto naprawdę chce wnieść zmiany w swojej sztuce prezentacji publicznych książka ta naprawdę wniesie wiele.

 

Jeżeli mowa o minusach, to z mojej perspektywy największym z nich jest absolutnie bezkrytyczne podejście autora do firmy Apple i jej współzałożyciela. Steve Jobs w rzeczywistości nie był człowiekiem bez wad. Apple straciło wiele ze swojego pędu do innowacji. Ich produkty nie mają już takiego odzewu jak dawniej. To wszystko pojawia się mojej głowie, gdy czytam pochwałę za pochwałą.

 

Trzeba oczywiście pamiętać o tym, że książka była pisana jeszcze za życia Jobsa, zatem w kwiecie rozwoju Apple – możemy uznać to za element łagodzący powyższą krytykę.

 

Koniec końców książkę jak najbardziej polecam wszystkim tym, którzy zainteresowani są podnoszeniem swoich umiejętności oratorskich, oraz fanom Apple 🙂

 

Konkretne porady płynące z książki

Trzymając się antycznych zasad, zarówno autor jak i Steve Jobs stosują zasadę trzech aktów. Mowa tutaj o podziale prezentacji (Jobs) jak i struktury książki (Autor).

 

Poniżej przedstawię Ci pokrótce główne wnioski płynące z poszczególnych scen (nauk/wniosków) zawartych w poszczególnych aktach.

 

Akt 1: stwórz historię

Większość ludzi przegrywa na starcie, zanim jeszcze wyjdą na scenę. Powodem jest brak odpowiednio przygotowanej historii. To ona właśnie pozwala nam stworzyć porywającą narracje, zaciekawić odbiorców i wprowadzać przeróżne elementy do naszych wystąpień.

 

Scena 1: Planuj z wyprzedzeniem

  • Pierwszy duży błąd przy przygotowaniu prezentacji to zaczynanie od slajdów. Zapomnij o tym! Zamiast tego skup się przede wszystkim na planowaniu. Weź kartkę I długopis I rozrysuj wszystkie pomysły. Dopiero potem grupuj je w klastry zagadnień, które dalej przyporządkujesz do poszczególnych slajdów. Tworzenie samych slajdów następuje na samym końcu
  • Proces przygotowania wygląda następująco: planowanie -> spisanie -> tworzenie slajdów
  • Przy przygotowaniu prezentacji pamiętaj o 9 kluczowych jej elementach:
    • Chwytliwe nagłówki
    • Pełna pasji myśl przewodnia
    • Trzy najważniejsze przesłania płynące z prezentacji
    • Wykorzystanie metafor i analogii
    • Praktyczne demonstracje
    • Wykorzystanie osób trzecich
    • Budowanie wiarygodności
    • Zastosowanie wideo
    • Oraz innych pomocy takich jak np. tablica

 

Scena 2: Odpowiedz na jedno naprawdę ważne pytanie

  • Zapytaj się, “dlaczego tak naprawdę odbiorców powinno interesować, co mam im do przekazania”
  • Pomyśl:, jeżeli jest tylko jedna rzecz, którą chciałbym by ludzie wynieśli z mojej prezentacji to, co to by było?
  • Następnie pamiętaj by powtarzać kilkukrotnie w trakcie swojej prezentacji powyższą myśl
  • Skup się na sprzedawaniu rozwiązań problemów odbiorców a nie produktów
  • Bądź spójny we wszystkich materiałach marketingowych. Steve Jobs, gdy przedstawiał Macbooka Air zaprezentował go, jako najcieńszy laptop świata. Tego stwierdzenia z żelazną konsekwencją trzymał się we wszystkich materiałach

 

Scena 3: Skup się na pasji

  • Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, “co ja tak naprawdę sprzedaje?”. Gdy już to będziesz wiedział musisz rozpalić w sobie pasję do tego „czegoś” i przelać ja na odbiorców
  • Stwórz swój pełen pasji slogan, którego będziesz się trzymał przez resztę prezentacji
  • Jeżeli nie jesteś wstanie wykrzesać w sobie pasji do swojego produktu/idei – zmień kierunek. Jeżeli odbiorcy nie zobaczą w tobie tej iskry to na pewno nie wykrzesują jej sami

 

Scena 4: Stwórz chwytliwe nagłówki

  • Do każdego produktu/usługi itd. Potrzebujesz krótki slogan pokazujący konkretne korzyści płynące z tego produktu/usługi
  • Wzoruj się na Twitterze w kwestii długości tego sloganu (do 140 znaków)
  • Swoje slogany stosuj w materiałach do prezentacji, na stronie internetowej, broszurach itd.
  • Pamiętaj by nagłówki nie były o tobie, tylko o tym, co możesz dać odbiorcy

 

Scena 5: Przygotuj mapę prezentacji

  • Stwórz listę punktów opisujących to, co chciałbyś przekazać publiczności (informacje o produkcie, usłudze, firmie itd.)
  • Przeprowadź twardą selekcję listy tak długo, aż nie zostaniesz z trzeba głównymi punktami. Te trzy punkty będą stanowiły mapę twojej prezentacji
  • Do każdego z punktu dobuduj takie elementy jak historie z życia wzięte, fakty, analogie, metafory czy też wykorzystanie osób trzecich

 

Scena 6: wprowadź wroga

  • Wcześnie w swojej prezentacji powinieneś wprowadzić wspólnego wroga. Tym wrogiem najczęściej jest problem, którego doświadczają Twoi odbiorcy.
  • Zawsze wprowadzaj wspólnego wroga przed pokazaniem rozwiązania problemów za nim stojących
  • Poświęć trochę czasu na opisanie problemu. W ten sposób odpowiesz na pytanie odbiorców, „dlaczego powinno mnie to interesować?”

 

Scena 7: Wprowadź bohatera

  • Opisz sytuację tak jak ona wygląda teraz (z istniejącym problemem) a potem tak jak ty uważasz, że powinna wyglądać
  • Prostymi słowami wytłumacz odbiorcom jak można rozwiązać ich wspólny problem
  • Steve Jobs zawsze twierdził, że jeżeli zrobisz to bez pasji, to ludzie Ci nie uwiężą

 

Akt 2: Zadbaj o doświadczenie

Udając się do teatru lub opery jesteś przygotowany, że oprócz wspaniałego wystąpienia zobaczysz ciekawych ludzi na scenie, dobrze dobraną grę świateł, scenerię itd. samo przeczytanie sztuki było by o wiele uboższym doświadczeniem – tych samych metod trzymaj się przygotowując swoją prezentację.

 

Scena 8: Postaw na prostotę

  • Zapomnij o wypunktowaniu. Slajdy mają być czyste I czytelnie, a niezawalone tekstem.
  • Zamiast tekstu stosuj obrazy w swoich slajdach. One o wiele lepiej przemawiają do wyobraźni
  • Skup się na jednym motywie na slajdzie
  • Nie zapomnij o estetyce (dobór czcionek, tła itd.)

 

Scena 9: Nie zapomnij o twardych danych

  • Mówiąc o pewnych zjawiskach, czy faktach musisz zadbać o swoją wiarygodność. Możesz to zrobić m.in. poprzez poparcie swoich tez twardymi danymi. W trakcie prezentacji nie musisz czytać słowo w słowo, że „53,23% badanych wg x twierdzi y w oparciu o badania z 2015 roku przeprowadzonych ….” Zamiast tego wyświetl za sobą wykres, tabele itp. Tak, aby zainteresowani zobaczyli, co stoi za twoimi słowami
  • Używaj cyfr w odpowiednich miejscach (nie nadużywaj ich tak, aby ich moc pozostała duża)
  • Stosuj analogie by ubierać twarde dane w zjadliwe kawałki

 

Scena 10: używaj barwnego języka

  • W swojej prezentacji wystrzegaj się żargonu. Buduje on niepotrzebną barierę pomiędzy tobą I odbiorcami. Zamiast tego stosuj proste i zrozumiałe słownictwo
  • Dodatkowo nie bój się stosować słów emocjonalnych, pokazujących „miękką stronę” tego, co mówisz

 

Scena 11: Dziel scenę

  • Zadbaj o to by zdobyć poparcie osób, których dotyczy twoja prezentacja. Ich wsparcie na scenie zbuduje twoją wiarygodność
  • Wprowadzaj referencje w swoją prezentację
  • Publicznie dziękuje swoim współpracownikom, pracownikom i wszystkim, którzy przyczynili się do Twojego sukcesu

 

Scena 12: wykorzystuj rekwizyty

  • Jeżeli sprzedajesz fizyczny produkt, czy jest lepszy sposób, aby o nim opowiedzieć odbiorcy jak pokazanie go w trakcie prezentacji? Nawet, jeżeli produkt nie jest jeszcze gotowy, zawsze można podeprzeć się modelami, czy nawet zdjęciami lub filmami
  • Postaraj się zadbać o wszystkie zmysły odbiorcy (wzrok, słuch i dotyk)

 

Scena 13: wykorzystaj element zaskoczenia

  • Dokładnie zaplanuj moment kulminacyjny w swojej prezentacji. Mówiąc o macbooku Steve Jobs wyjął go z koperty w momencie, gdy stwierdzał, że jest to najcieńszy laptop świata. Nikt się nie spodziewał, ze koperta, którą trzymał (standardowa a4) może mieścić w środku laptopa
  • Zaplanuj dokładnie ten moment – rozpisz go słowo w słowo i dokładnie przećwicz. Jeżeli pomylisz się w jego trakcie, z zaskoczenia nici

 

Akt 3: Dopieść i dopracuj

Nigdy nie porwiesz odbiorców swoją prezentacją, jeżeli nie przedstawisz jej w odpowiedni sposób (bez potknięć, notatek itd.), dlatego musisz powtarzać, powtarzać I jeszcze raz powtarzać.

 

Scena 14: Dbaj o mowę ciała

  • Utrzymuj kontakt wzrokowy z widownią
  • Dbaj o spójność mowy ciała z twoimi słowami
  • Zmieniaj ton i tembr głosu

 

Scena 15: jak po maśle

  • Powtarzaj swoją prezentację tak długo, aż nie będziesz w niej w pełni zadowolony. Aż nie będziesz potrzebował notatek, aby płynnie przejść ją od a do z.
  • Dla ułatwienia powtarzaj przed lustrem lub nagraj swoją prezentację. Szukaj słabych punktów

 

Scena 16: Dobierz stosowny ubiór

  • Nie każdy może sobie pozwolić by nosić czarną koszulę, jeansy I trampki jak Steve Jobs.
  • Sprawdź, kto będzie na widowni, czego dotyczą inne prezentacji i ubierz się stosownie do okazji.

 

Scena 17: zapomnij o skrypcie

  • Notatki odbierają autorytet mówcy jak również sprawiają, że ten się rozprasza I skupia na niewłaściwych rzeczach. Zatem zapomnij o nich!

 

Scena 18: miej luz

Pamiętaj, wyjście na scenę to nie koniec świata. Nie zapominaj o luzie i humorze, to on pomoże skrócić odległość pomiędzy tobą a widownią

 


Tymczasem: samych sukcesów przy Twoich wystąpieniach publicznych Ci życzę 🙂

 

PS. daj znać jakie są Twoje odczucia po tej książce. A może masz swoje rekomendacje?

 

pp38-max steve jobs

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Jak skutecznie zbudować wiarygodność i wzbudzać zaufanie?

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:


Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

Panie i Panowie, chłopcy i dziewczęta, oto on - najlepszy wpis na blogu, jaki widzieliście! Ma on w sobie wszystko, czego wpis powinien mieć: humor, dobre treści i rozwiązanie wszystkich waszych problemów. Naprawdę! Specjalnie dla was dostępny jest za darmo. Wszyscy inni muszą za to płacić, ale dla was jest dostępny nieodpłatnie.

 

Brzmiało wiarygodnie? No właśnie.. Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak w rzeczywistości budować zaufanie i wzbudzać zaufanie, to wejdź dalej.

 

 

O chłopcu i wilku

Dawno, dawno temu, żył sobie pewien chłopiec. Chłopiec ów, skłonny był do żartów i psot.

 

Pewnego dnia wpadł na pomysł. „Udam, że widziałem wilka! Wtedy wszyscy z wioski się do mnie zlecą, a gdy już tu dotrą to zobaczą, że wilka nie ma. Ja zaś zawołam: żartowałem! I wszystkim będzie głupio, że dali się nabrać”.

Nie zastanawiając się dalej nad tym pomysłem, chłopiec postanowił zrobić jak to zaplanował.

 

„Ratunku, to wilk!” Zaczął krzyczeć w niebogłosy. Ze wszystkich stron zbiegali się okoliczni mieszkańcy. Gdy jednak dotarli na miejsce, zamiast groźnego wilka zastali roześmianego chłopca.

„Daliście się nabrać!” Krzyczał, „To tylko żart, haha”. Zdenerwowani mieszkańcy zorientowawszy się o braku prawdziwego zagrożenia, wrócili do swoich zadań.

 

Chłopiec zachwycony skutecznością swojego żartu postanowił go powtórzyć następnego dnia. I tym razem, zleciało się kilkanaście osób gotowych przegonić złego wilka. Tak samo jak poprzednio, zamiast drapieżnika zastali śmiejącego się chłopa.

 

„Nigdy mi się to nie znudzi” stwierdził chłopiec, i dla dodania autentyzmu swojego żartu postanowił nazajutrz wejść głębiej do lasu i stamtąd wykrzykiwać swoje wołania o pomoc.

 

Ku jego zdziwieniu, gdy tylko dotarł na miejsce, wkrótce przekonał się, że nie jest sam. Z zza krzaków łypały na niego dzikie ślepia. Gdy tylko zdał sobie sprawę z tego, na co patrzy, wykrzyczał w niebogłosy „Wilk! Ratunku, pomocy to wilk!”.

 

Niestety, tym razem nikt nie przyszedł. „Znowu próbuje nas nabrać” pomyśleli mieszkańcy, „Nie z nami takie numery, o nie!” i wrócili do swoich zadań, nieświadomi, ze nieopodal nich, roześmiany chłopiec wyziewa ducha.

 

 

Wiarygodność

Czy twoje życie również może zależeć od tego czy wzbudzasz zaufanie i czy jesteś wiarygodny? Uprawiając sporty ekstremalne czy też będąc w strefie konfliktu zbrojnego – zapewne tak.

Niemniej jednak, szara rzeczywistość dnia codziennego również wymagać będzie od nas zbudowania wiarygodności.

 

Wyobrażasz sobie szefa, któremu nikt z podwładnych nie ufa? Gdzie każde jego słowo jest brane z przymrużeniem oka?

Albo załóżmy, że negocjujesz bardzo ważny kontrakt dotyczący dużego zamówienia. Wiesz, że firma nie ma w tej chwili wolnej gotówki, dlatego chcesz przesunąć termin płatności. Czy wystarczy Ci wiarygodności, by przekonać drugą stronę, że zdobędziecie tą gotówkę i uregulujecie płatności na czas?

 

Takich przykładów możemy mnożyć w nieskończoność. Puenta jest taka, że wiarygodność otwiera przed nami wiele zamkniętych drzwi.

Naucz się otwierać te drzwi, stosując się do poniższych porad przy budowaniu wiarygodności.

 

 

Zbuduj własną wiarygodność w 8 krokach

Wiarygodność i zaufanie idą ręka w rękę. Jeżeli ktoś nas obdarza zaufaniem, to znaczy, że wierzy, w nasze możliwości i umiejętności. Stosując się do poniższych rad w krótkim czasie możesz wzmocnić swoją wiarygodność.

 

 

Krok 1 – bądź transparentny

Chcesz, aby ludzie Ci ufali? W takim razie nie daj im odczuć, że nie dzielisz się z nimi wszystkimi informacjami. Z reguły nie ufamy politykom właśnie z racji na brak transparentności. Czujemy, że albo nie mówią nam całej prawdy, albo w najlepszym razie mówią, co inni kazali im powiedzieć. Dlatego pierwszy krok do zbudowania wiarygodności to wyzbycie się niedopowiedzeń, i pokazanie na dłoni naszych motywów i celów.

 

 

Krok 2 - Nie owijaj w bawełnę

„Nakażę deportację 11 milionów nielegalnych imigrantów, dopuszczając możliwość powrotu do USA tylko tych dobrych”. Czego, jak czego, ale owijania w bawełnę Donaldowi Trumpowi nie możemy zarzucić. Oczywiście całokształt jego osoby i wystąpień wpływa na ogólny brak jego wiarygodności, niemniej jednak ta konkretna cecha, czyli nie owijanie w bawełnę, na pewno nam się przyda przy budowaniu naszej wiarygodności.

 

W kontekście rekrutacji, o której mówiłem tydzień temu (link) o wiele lepiej zakomunikować „Z powodu na Pana brak doświadczenia oraz niezbędnej certyfikacji zdecydowaliśmy się zatrudnić innego kandydata” niż „Jest pewne prawdopodobieństwo, że weźmiemy Pana kandydaturę pod uwagę, niemniej jednak są pewne rzeczy, które mogą nam w tym przeszkodzić”.

 

 

Krok 3 – Nie skupiaj się na sobie

Najkrótszą drogą do pozbycia się wiarygodności jest skupienie się na sobie. Auto-komplementy pokazujące nasze doświadczenie, czy inne walory, mogą znacząco obniżyć zaufanie, jakim nas inni obdarzają. Dlatego zamiast tego wybierz skromność, niech twoje czyny mówią same przez siebie.

 

 

Krok 4 - Mów językiem wartości a nie emocji

Budując wiarygodność w miejscu pracy, niezwykle ważne jest aby mówić językiem wartości a nie emocji. Przykładowo, jeżeli nie zgadzamy się z kimś, zamiast zakomunikować „uważam, że twój pomysł jest zły i nie ma szansy na realizacje” lepiej położyć nacisk na wartości i powiedzieć coś w stylu „osiągnięcie celu, który wyznaczyliśmy może być niemożliwe przy wdrożeniu tego rozwiązania”.

 

Przesuwając nacisk na uniwersalne wartości takie jak dobro firmy, cele krótko i długoterminowe czy też efektywność możemy śmiało komunikować nasze propozycje i uwagi.

 

Kierując się zaś emocjami jesteśmy postrzegani, jako mało wiarygodni, nastawieni wyłącznie na własne korzyści. Emocje często są również substytutem nieodrobionej pracy domowej (link). Nieprzygotowani, niezaznajomieni z tematem możemy uderzyć w argumenty emocjonalne, chcąc odwrócić uwagę od krępującego pytania.

 

Końcowy skutek będzie jeszcze gorszy. Nasz brak wiedzy i doświadczenia tuszowany argumentami emocjonalnymi, w końcu wyjdzie na jaw, jeszcze bardziej niszcząc naszą wiarygodność.

 

 

Krok 5 – Przyznaj się a nie wybielaj się

Każdy z nas popełnia błędy. To jak do nich podejdziemy nas wyróżnia.

Możesz udawać, że nic się nie stało. Albo, że wina leży po innej stronie. W obu przypadkach pogorszysz jednak sprawę. Zamiast tego – przyznaj się. Weź odpowiedzialność za swoje czyny i spójrz prawdzie w oczy. W ten sposób możesz z nawiązką odzyskać utraconą przez pomyłkę wiarygodność.

 

 

Krok 6 – Nie koloryzuj

Każdy, kto mnie zna, wie, że to moja pięta achillesowa, dlatego też nad tym muszę mocno popracować..

Jeżeli pracujesz w danej firmie 13 miesięcy, nie mów, że pracujesz tam prawie dwa lata. Jeżeli zrobiłeś 20 pompek nie mów, że spokojnie robisz ich kilkadziesiąt.

Zamiast tego bądź precyzyjny i dokładny. Tak jak przy Kroku 2 – tutaj również jest to tylko kwestią czasu, gdy prawda wyjdzie na jaw. Skutkiem tego ucierpi twoja wiarygodność.

 

 

Krok 7 – Dbaj o spójność

Ludzie wiarygodni cedzą swoje słowa. Jeżeli dzisiaj mówię Ci, że nigdy nie jadam po 18, a samemu jutro proponuję kolacje, o 19, co to mówi o mojej wiarygodności? Skoro nie jestem spójny w tak prostych kwestiach jak gastronomia, to, dlaczego inaczej ma być przy poważniejszych sprawach?

 

 

Krok 8 – uważaj na swoje słownictwo

Unikaj nadużywania silnych przymiotników w stylu „to najgorsze wystąpienie jakie słyszałem” czy też „nigdy przenigdy nie byłem tak śmiertelnie zmęczony”.

Tak jak to mówiłem wcześniej, zamiast emocji stosuj konkretne logiczne argumenty mówiąc np. „Tomek mógłby popracować nad mową ciała – dzięki niej jego wystąpienie było by bardziej spójne” albo „dzisiaj spałem 5 godzin – 3 godziny mniej niż normalnie potrzebuje by w pełni wypocząć”.

Inną kwestią jest używanie sformułowań takich jak „będąc szczerym..” Czy „szczerze mówiąc..” Używając ich sugerujesz, że przez pozostały czas nie jesteś szczery.

 

 


I to by było na tyle 🙂

 

Ze swojej strony życzę Ci sukcesów w budowaniu swojej wiarygodności.

Na koniec pytanie: czy według Ciebie wiarygodność naprawdę jest taka ważna?

 

pozdrawiam,

 

pp37-max wiarygodność

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Jak w 3 krokach pokonać porażkę poszukując pracy?

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

 

Wysyłasz CV, piszesz listy motywacyjne, odbywasz rozmowy telefoniczne z rekruterem. Cel tych działań jest jeden – zostać zauważonym i dostać się na rozmowę kwalifikacyjną. Tutaj rozpoczyna się taniec – mniej lub bardziej improwizowany. Od Ciebie zależy jak często w trakcie tego tańcu będziesz się potykał i czy koniec końców poniesiesz porażkę czy sukces. W ramach dzisiejszego wpisu odbędziesz przyspieszony kurs tańca rekrutacyjnego. Możemy zaczynać?

 

 

Krok 1 – Przygotuj się!

Tematyka poszukiwania pracy przez długi czas miała dla mnie charakter wyłącznie praktyczny. Z perspektywy osoby poszukującej popełniałem przeróżne błędy i wyciągałem z nich wnioski.

 

W miarę jedzenia apetyt rósł. Praktykę uzupełniałem teorią i ruszałem z powrotem na poszukiwania. Punkt kulminacyjny był 5 lat temu, kiedy to w ciągu 12 miesięcy pracę zmieniałem 8 razy. Postanowiłem, że do momentu znalezienia swojego właściwego miejsca na rynku pracy nie będę przystawał na kompromisy. Koniec końców udało mi się znaleźć swoją przystań, którą okazała się branża energetyki odnawialnej.

 

Blisko 5 lat budowania tej kariery dało mi możliwość odwrócenia sytuacji – teraz to ja poszukuję ludzi do pracy i prowadzę proces rekrutacyjny. Teoria i psychologia rekrutacji uzupełniana jest spojrzeniem z drugiej strony.

W wyniku tego upewniam się, co do jednego – diabeł tkwi w szczegółach.

 

Mając średnio kilkadziesiąt aplikacji na stanowisko („1” na poniższym schemacie), robię przesiew. Najpierw odrzucam kompletnie niedopasowane CV („2 na poniższym schemacie), czyli takie, w których brak spełnionych podstawowych wymagań określonych w ogłoszeniu. Nie ukrywam, że brak struktury, brak spójności, błędy ortograficzne itp. czynniki również wpływają na decyzje o odrzuceniu CV.

 

Następnie dzwonię do pozostałych kandydatów i na podstawie rozmowy dokonuję kolejnego przesiewu („3” na poniższym schemacie). Dopiero potem decyduje się zaprosić wybranych kandydatów na spotkanie („4).

 

Schemat 1 - lejek rekrutacyjny

schemat pokonać porażkę

W całym tym procesie zarówno ja, jak i większość rekruterów jest bezwzględna. Poza twardymi umiejętnościami zwracamy uwagę na:

 

 

Dopasowanie do aplikacji

Tutaj trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Czy jestem odpowiednią osobą na to stanowisko?

W odpowiedzi nie chodzi tylko o zweryfikowanie twardych wymagań z aplikacji (kursy, edukacja, doświadczenie), ale również nasze umiejętności miękkie i cechy charakteru. Przykładowo, czy jesteś odporny na stres i pracę pod presją czasu? Czy jesteś wstanie samemu organizować sobie pracę?

 

Aplikując na stanowisko „X” w ramach przygotowania, poczytaj, z czym wiąże się dane stanowisko. Przykładowo, szybko zorientujesz się, że stanowisko handlowca wiąże się z potrzebą częstych wyjazdów, ważnym prawem jazdy i nastawieniem na wyniki sprzedażowe. Jeżeli z góry wiesz, że szukasz stabilizacji i określonej podstawy wynagrodzenia – nie aplikuj na takie stanowisko! Oszczędzisz w ten sposób czas sobie i pracodawcy, a dzięki lepszej selekcji docelowych aplikacji, lepiej się przygotujesz do rozmów kwalifikacyjnych i zwiększysz swoje prawdopodobieństwo sukcesu.

 

Nie znaczy to oczywiście, że masz wysłać 5 aplikacji na krzyż i czekać na rezultaty. Ale o tym opowiem Ci w Kroku 3.

 

Jakość i estetykę aplikacji

W morzu CV trzeba się wyróżnić. Nie znaczy to jednak, że możesz wyróżniać się błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi czy niespójnością czcionek. Estetyka i struktura twojej aplikacji mówi sporo o tobie. Przykładowo, jeżeli piszesz, że obsługę pakietu MS office masz w jednym palcu, a twoje CV napisałeś w Comic Sans lejąc tekst bez cienia formatowania – rekruter podważy twoje wcześniejsze zapewnienie, przekuwając twoje mijanie się z prawdą na pozostałe zapisy z CV.

 

Dbając o detale nie zapominaj o dobrym zdjęciu. Nie. Zdjęcie do dowodu się nie nadaje. Idealnie byś patrzył w stronę tekstu, wyglądał profesjonalnie i pewnie siebie. Zdjęcie powinno obejmować twoją twarz i przekonywać do wybrania właśnie Ciebie.

 

Tego typu detali można by jeszcze wymieniać dużo, lecz osobiście wymienię tylko jeden, który zwraca moją uwagę: adres email. Nie mogę uwierzyć jak często widzę aplikacje z adresami w stylu imprezowybartek@interia.pl albo „angelaaaa123@op.pl” . Rozwiązanie? Imię.nazwisko@gmail.com w razie niedostępności, drobne modyfikacje. Najważniejsze by było profesjonalnie.

 

Jeżeli odpowiednio przygotowaliśmy się na etapie aplikowania, mamy szansę dostać się na samą rozmowę kwalifikacyjną. Tutaj pamiętajmy o takich oczywistych z pozoru kwestiach jak:

  • Potwierdzenie naszej obecności z wyprzedzeniem
  • Bycie punktualnie na czas
  • Stosowne ubranie
  • Sprawdzenie, czym się firma zajmuje, jaka jest jej historia itd.
  • Przygotowanie pytań, które chcielibyśmy zadać rekruterowi
  • Przemyślenie swoich mocnych i słabych stron jak również innych popularnych pytań rekrutacyjnych (takich jak „Gdzie widzi się Pan za 5 lat?”)

 

 

Krok 2 – Sprzedaj się!

Jeżeli uważasz, że twoje CV i stojące za nim dokonania wystarczą by przekonać do siebie pracodawcę – niestety jesteś w błędzie. Mimo iż mamy obecnie rynek pracownika to nie zmiana to faktu, że pracodawcy szukają najlepszych, najlepiej dopasowanych osób na dane stanowisko.

 

Aby przekonać ich do siebie musisz się sprzedać dobrze. Wzdryga Cię na samo słowo sprzedaż? Popatrz na to z tej perspektywy, – jeżeli tylko kiedykolwiek:

  • Przekonałeś drugą osobę do siebie na randce
  • Przedstawiłeś swoje pomysły i wpłynąłeś na współpracowników czy szefa
  • Zdobyłeś poparcie wśród znajomych

To znaczy, że z sukcesem się sprzedałeś. Sprzedałeś swoje idee, sprzedałeś zaufanie do siebie i do twoich pomysłów. Tak patrząc na sprawę, każdy z nas jest sprzedawcą.

 

Im wcześniej sobie z tego zdasz sprawę, tym więcej będziesz miał czasu na doskonalenie technik sprzedażowych.

 

W sytuacji poszukiwania pracy, pokonać porażkę związaną z odrzuceniem twojej kandydatury możesz poprzez pokazanie swojej wartości dla organizacji.

Firma zatrudniając dowolną osobę na dowolne stanowisko oczekuje jednego – rozwiązania jakiegoś problemu.

 

Twoim celem jest pokazanie na ile na podstawie swoich doświadczeń i umiejętności jesteś w stanie rozwiązywać bieżące problemy firmy, do której aplikujesz. Jeżeli jeszcze uda Ci się przekonać rekrutera, co do tego, że jesteś osobą, która nie tylko rozwiązuje bieżące problemy (już nazwane i zidentyfikowane, takie jak np. zbyt mała sprzedaż produktów firmy), ale jesteś wstanie rozwiązywać ukryte lub przyszłe problemy (np. przebudowa archaicznej strony internetowej firmy) to znacznie ułatwisz rekruterowi decyzję o zatrudnieniu.

Krok 3 – nie poddawaj się

Aby pokonać porażkę przy poszukiwaniu pracy musisz wyrobić sobie grubą skórę. Rzeczywistość wygląda tak, że będziesz się spotykał z odrzuceniem. Nie oznacza to jednak, że masz zaprzestać poszukiwań. Wręcz przeciwnie. Z każdego odrzucenia wyciągaj wnioski. Ucz się na swoich błędach stale.

 

Tak samo jak silnik, również twoje umiejętności wymagają stałego oliwienia. Jeżeli nie chcesz, aby się zatarły (np., gdy osiądziesz w jednej pracy na wiele lat), musisz stale być w formie.

Aby to robić, odbywaj rozmowy rekrutacyjne nawet, jeżeli nie poszukujesz teraz faktycznie pracy. Pozwoli ci to:

  • otworzyć możliwości, o których może sobie nawet nie zdajesz sprawy
  • zwiększyć twoją wiarę w siebie i swoje możliwości
  • zyskać argumenty na rzecz szybszego awansu i rozwoju w twojej obecnej firmie

 

Ze swojej strony życzę Ci samych sukcesów. Jeżeli tylko odpowiednio się przygotujesz -> sprzedaż -> i nie będziesz się poddawał – na pewno w końcu osiągniesz swoje zawodowe cele.

 

Powodzenia 🙂

 

 

pp36-max pokonać porażkę

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Ciąża i poród oczami faceta

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

To nie jest wpis o skoku na 500+. Nie jest to również obrona ustawy o liberalizacji czy też zakazie aborcji.

Zamiast tego razem z moją żoną opowiemy Ci o blaskach i cieniach planowania rodziny oraz o błędach, na które warto zwrócić uwagę.

 

 

Planowanie rodziny

Ciąża może nas złapać z zaskoczenia, albo może być wynikiem świadomego planowania rodziny. Brzmi doniośle, ale nie jest niczym niezwykłym. Chodzi tutaj o to, abyśmy uniknęli stresu związanego z przyjściem na świat dziecka, poprzez doprowadzenie do ładu naszych finansów, psychiki i ciała.

Każdy z nas jest inny, dlatego miej z tyłu głowy, że kroki porządkujące opisane poniżej są zbudowane na bazie naszych doświadczeń – w Twoim przypadku mogą być one bardziej lub mniej rozbudowane.

 

Krok 1 – finanse

Nie byłbym sobą gdybym nie zaczął od finansów. Na długo zanim zdecydowaliśmy się na dziecko, postanowiłem sobie za punkt honoru spłacić wszystkie nasze zobowiązania, nie wliczając w to kredytu hipotecznego. To w połączeniu z podnoszeniem zarobków pozwoliłoby nam spokojnie pokrywać bieżące wydatki.

 

A co gdyby poślizgnęła się nam noga? Co gdybym nagle stracił pracę?  Odpowiedzią na te wątpliwości było zbudowanie poduszki bezpieczeństwa. Jest to bezpiecznie ulokowana gotówka, pozwalająca przetrwać nam od 3 do 6 miesięcy bez zatrudnienia. Dla naszej rodziny łącznie koszty bieżące wyliczyłem na ok 5000 zł miesięcznie. To oznacza, że chcąc się w pełni zabezpieczyć należałoby odłożyć 30 tysięcy złotych. Wygląda na dużą kwotę, ale przy odpowiedniej dozie planowania udało się ten cel zrealizować na czas porodu.

 

Kolejną kwestią, którą jako głowa rodziny chciałem zabezpieczyć to ubezpieczenie na życie. Skoro jestem głównym żywicielem, to muszę przygotować dziewczyny na wypadek mojej śmierci (zatem polisa powinna się nazywać polisą na śmierć, prawda?). Przy wyliczaniu wysokości polisy powinniśmy wziąć pod uwagę przede wszystkim nasze zobowiązania finansowe (w szczególności kredyt hipoteczny). Jeżeli kredytu pozostało nam 150 tysięcy to powinniśmy się wyposażyć w co najmniej 300 tysięcy polisy. To zapewni naszej rodzinie ok 2 – 3 lat stabilizacji finansowej potrzebnej na to, by stanąć na nogach.

 

Krok 2 – mentalność

Dziecko wywraca świat do góry nogami. To fakt. Od nas zależy czy będziemy w stanie czerpać z tego faktu radość, czy też będziemy się pogrążać we frustracji.

Jeżeli mamy siebie w centrum uwagi – liczą się dla nas tylko nasze potrzeby (imprezy, wyjazdy itp.), to jest duża szansa, że nie jesteśmy gotowi na dziecko.

Jeżeli przeżywamy poważne lub regularne kryzysy w naszym związku, a ciąże traktujemy jako metodę „wyprostowania” naszych relacji – jest duża szansa, że nie jesteśmy gotowi na dziecko.

W kwestii przygotowania się mentalnego przy planowaniu rodziny najlepiej, gdy nie będziemy sobie samemu wchodzić w drogę. Mianowicie:

  • Nie nastawiajmy się, że zajdziemy w ciążę pierwszego stycznia albo, że urodzimy w wakacje. Nigdy nie uda nam się trafić, a tylko dokładamy sobie niepotrzebnego stresu
  • Nie nastawiajmy się, że będziemy się długo starać o dziecko (np. ze względu na wiek). Nie ma tutaj reguły
  • Nie informujmy nikogo o tym, że się staramy. Inni tylko wywrą na nas niepotrzebną presję zadając pytania w stylu „Udało się?”

 

Krok 3 – oczyszczenie

Kwestia ważna w przypadku stosowania hormonalnej antykoncepcji. Zasada jest taka, aby odstawić antykoncepcję na 3 miesiące przed podjęciem starań.

 

Dodatkowo skonsultujmy z lekarzem wszystkie leki, które bierzemy (zwłaszcza kobiety) pod kątem negatywnego wpływu na płód.

 

 

Ciąża

Przygotowania czas zakończyć. Teraz pozostało nam wziąć się do pracy 🙂

 

Uprzedzając Twoje pytanie – nie, nie będę tutaj opisywał samego procesu zachodzenia w ciążę. Zamiast tego chciałbym się z Tobą podzielić dobrymi praktykami, których warto się trzymać w trakcie prowadzenia ciąży. Dodatkowo opiszemy Ci razem z Anią, czego lepiej się wystrzegać w tym czasie.

 

Dobre praktyki

  • Poszukiwać wsparcia wśród najbliższych.
  • Walczyć o swoje prawa. Status kobiety ciężarnej należy bezwzględnie egzekwować – zarówno w komunikacji publicznej jak i urzędach itp.
  • Radzić się bardziej doświadczonych osób, które dopiero co przeszły to co my. Medycyna i podejście do ciąży zmieniają się w takim tempie, że warto tutaj korzystać z aktualnych doświadczeń i wiedzy. Nie należy także zbytnio zagłębiać się w odmętach Internetu.
  • Pić dużo wody i unikać toksyn
  • Poświęcić dużo czasu na wybranie szpitala, w którym będziemy rodzić. Nie kierować się tutaj przede wszystkim odległością, ale raczej profesjonalizmem obsługi i wyposażeniem. Najlepiej wybrany szpital odwiedzić z wyprzedzeniem i zrobić rozeznanie osobiście (popytać położne, zobaczyć salę porodową)

 

Czego unikać?

  • Przez pierwszy trymestr wstrzymajmy się od dzielenia się informacjami o ciąży. Mowa tutaj zarówno o mediach społecznościowych jak i znajomych i dalszej rodziny. Ryzyko poronienia jest bowiem w tym okresie tak duże, że (odpukać) ewentualna strata dziecka może odbić się na nas ze zdwojoną siłą gdy każdy wokół będzie dorzucać swoje pocieszenia i nie potrzebne pytania.
  • Do 21 tygodnia darujmy sobie sprawdzanie płci. W naszym przypadku już na drugim USG lekarz beztrosko przekazał nam, że w piecu mamy synka. Razem z Anią nastawiliśmy się już na chłopca – wybraliśmy imię itd. Koniec końców okazało się, że będziemy mieli córeczkę. Oczywiście radość była co najmniej tak samo duża, ale niepotrzebnie się już nastawialiśmy na co innego.
  • Wstrzymajmy się z zakupem 12 tysięcy bluzeczek, spodenek itp. Nie wiemy jak duże będzie dziecko po urodzeniu. Po co zatem wyrzucać pieniądze – nawet w sytuacji kryzysowej znajdziemy jakiś sklep lub czynną aptekę. Tak samo było u nas, gdy zepsuł się laktator elektryczny i w sobotę rano musiałem jechać po nowy, bo Blanka nie chciała jeść z cyca.

 

 

Poród

Kolejną lekcję życia dał nam sam poród. Blanka od początku ustawiona była w prawidłowej pozycji (główka skierowana w dół). Ciąża przebiegała bez komplikacji. Naturalną konsekwencją tego miał być poród siłami natury, na który bardzo się z Anią nastawialiśmy.

Powodów ku niemu jest kilka:

  • Dziecko przechodząc przez kanały rodne kąpie się we florze bakteryjnej mamy, nabierając większej odporności
  • Cały proces jest stopniowy i nie generuje takiego szoku jak przy cięciu cesarskim, gdzie dziecko niczym z pokeballa jest wyrzucane na świat
  • Mama szybciej dochodzi do siebie i wychodzi ze szpitala już po 2, a nie 3 dniach po porodzie

 

Problemy się pojawiły gdy termin porodu minął. Różne szpitale mają różne podejście w tym przypadku. Niektóre przyjmują od razu na oddział inne czekają tydzień, a nawet dwa.

 

W naszym przypadku przyjęto Anię po tygodniu. Potem zaczęła się walka z organizmem. Mimo pełnej gotowości do porodu, nadal nie było czynności skurczowych. Lekarze zastosowali kilka metod przyspieszania porodu, które o mało nie kosztowały życia mojej żony i córeczki.

 

Jeśli ciekawią Cię szczegóły porodu to odsyłam do rozmowy z Anią w ramach dzisiejszego podkastu.

 

 


PS Mimo że tytuł wpisu sugeruje stricte męskie podejście do tematu ciąży i porodu, to konieczne w mojej ocenie jest oddanie na koniec głosu kobiecie, bez której nie byłoby dzisiaj z nami naszej Blanki 🙂

 

Ania: Przede wszystkim ważne jest oczyszczenie umysłu, nie nastawianie się na jakiś konkretny scenariusz, bo sami dobrze wiemy, że życie pisze własne scenariusze. Nie powinniśmy się także obawiać o instynkt macierzyński – ja praktycznie od razu załapałam, jak powinnam trzymać maleństwo, jak się nim opiekować itp. Na koniec dodam, iż nie bójcie się zadawać pytań. Położne i specjaliści są tam dla Was, więc wykorzystajcie tę okazję, ponieważ drugiej takiej nie będzie. Powodzenia! 😉

 


PSS Dziękuję Anuś :*

 

ciąża

Wybrane źródła:

 

 

Anna Korczak-Zarazik 🙂

ciąża

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

O najczęściej popełnianych błędach przy monetyzacji blogu

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

Czterocyfrowy przychód po kilku miesiącach prowadzenia blogu. Reklamodawcy drzwiami i oknami walący do naszych drzwi. Brzmi zbyt dobrze by było prawdziwe? Bo tak jest. Monetyzacja blogu jest tylko opcją dodatkową, dostępną dla tych, którzy oddadzą się prowadzeniu swojej strony w pełni.

 

O zdrowym podejściu do zarabianiu na blogu i konkretnych metodach monetyzacji, porozmawiam dzisiaj z moim gościem.

 

 

Wprowadzenie do monetyzacji

Na wstępie muszę się przyznać, że tematyka monetyzacji blogu jest dla mnie aspektem stricte teoretycznym. Osobiście wybrałem model długofalowy polegający na stopniowym budowaniu zaufania wśród odbiorców. Zanim o cokolwiek poproszę, chce dać wam jak najwięcej wiedzy, treści i materiałów. Jeżeli uznacie je za przydatne, będę wam dawał możliwość odwdzięczenia się – rączka rączkę myje.

 

Niemniej jednak, aby nie opierać się na samej teorii w kwestii monetyzacji blogu, zaprosiłem dzisiaj Mateusza Kiszlo, którego pamiętacie z cyklu wpisów dotyczących budowania kariery zawodowej:

Czy studia są dla każdego?

Jak poszukiwać swojeje pierwszej pracy?

Jak ubiegać się o podwyżkę i awans?

 

Mateusz zakładał w swoim życiu kilka blogów, akumulował doświadczenia w zakresie technik monetyzacyjnych, co pozwoliło mu na swoim blogu (jakzarabiacpieniadze.com.pl) zarabiać średnio ponad 1000 zł miesięcznie.

Dzisiaj opowie nam jak do tego doszedł i jakie porażki napotkał po drodze.

 

 

Metody monetyzacji blogu

Przechodząc od razu do sedna, warto zastanowić się nad tym, czym jest monetyzacja blogu.

 

Określiłbym ją, jako metody pozyskiwania wymiernych korzyści w związku z prowadzeniem blogu. Patrząc na tą definicję możemy wyszczególnić dwa typy monetyzacji:

tabela1 monetyzacji blogu

Z finansowych metod monetyzacji blogu warto wymienić na początku korzystanie z gogle adsens.

Rreklamy gogle adsens polegają na wyświetlaniu spersonalizowanych reklam użytkownikom Internetu. Jeżeli przykładowo szukałem w ostatnim czasie nowych modeli telefonu, jest duża szansa, że przy przeglądaniu jakiegoś bloga, czy serwisu informacyjnego, na bocznym pasku zobaczymy reklamę nowego Samsunga.

 

O sposobie działania gogle adsens przekonał się ostatnio Tomasz Lis, twittując o skandalicznej reklamie pań do towarzystwa z Ukrainy, którą to reklamę zobaczył na portalu niezalezna.pl Pan Tomasz nie zorientował się, że reklama, którą oglądał była wynikiem jego wcześniejszych wyszukań;)

 

Plusy gogle adsens:

  • Kompletna bezobsługowość dla blogera
  • Szybka możliwość wdrożenia ich na naszej stronie

 

Minusy:

  • Bardzo małe przychody per kliknięcie – potrzebujemy setek tysięcy odsłon miesięcznie strony, aby zarobić jakiekolwiek poważniejsze pieniądze. Aby zarabiać tą metodą musimy publikować z bardzo dużą częstotliwością
  • Reklamy adsense rozpraszają czytelników utrudniając im konsumpcję TWOICH treści
  • Adsens wysysa ruch z TWOJEJ strony dając Ci w zamian groszowy zysk w przeliczeniu na odpływającego czytelnika.
  • Polscy internauci są w czołówce w stosowaniu gogle adblock (ok 40%)

 

 

Kolejnym typem monetyzacji są wpisy sponsorowane

Załóżmy, że prowadzę blog o wędkarstwie rzecznym. Osobiście korzystam z konkretnego modelu wędki, z którego jestem zadowolony do tego stopnia, że postanawiam skontaktować się z producentem. Przedstawiam mu propozycje napisania artykułu dotyczącego wyboru odpowiedniej wędki. Za promowanie ich produktu dostaję wynagrodzenie. Haczyk tkwi tutaj w komunikacji. Producent chciałby abyśmy nie wspominali o tym, że zapłacił nam za chwalenie ich produktu (zwiększy się wtedy jego wiarygodność). Niemniej jednak nasza wiarygodność może legnąć w gruzach, jeżeli tą informację zataimy.

 

Plusy wpisów sponsorowanych:

  • Większy zarobek w porównaniu do reklam gogle adsense
  • Potencjalna pomoc reklamodawcy w przygotowaniu materiału
  • Możliwość publikacji materiału z wykorzystaniem kanałów marketingowych reklamodawcy

 

Minusy:

  • Potrzeba bardzo przemyślanego dobierania produktów do promocji. Jeżeli producent zyska nieprzychylną opinię klientów, jest wielce prawdopodobne, że cień padnie również na nas.
  • Możliwość podważenia naszych dobrych intencji przez czytelników

 

Banery reklamowe

W przeciwieństwie do reklam googla ta forma różni się treścią przekazu. Przykładowo producent wędek, o którym pisaliśmy w artkule sponsorowanym, wykupi również baner na naszej stronie głównej. Zyskuje on teraz wyłączność na umieszczanie treści reklamowych w wybranym miejscu.

 

Plusy banerów reklamowych:

  • Brak ryzyka dobrania przez googla losowych, niedostosowanych do potrzeb odbiorców reklam
  • Kontrola nad sposobem wyświetlania reklam

 

Minusy:

  • Małe przychody w przypadku błędnego dobrania produktu do naszej strony
  • Rozpraszanie czytelników
  • Oddelegowywanie ruchu z naszej strony do strony reklamodawcy

 

 

Afiliacja

Afiliacja polega na polecaniu wybranych produktów i usług naszym odbiorcom. Od wpisów sponsorowanych różni się tym, ze możemy umieszczać ją w wybranych miejscach na naszej stronie, jak również przekazywać ustnie informacje o afiliacji.

 

Plusy programów afiliacyjnych:

  • W przypadku dobrego dobraniu produktu i zbudowaniu zaufania wśród odbiorców, mamy możliwość uzyskania znaczących przychodów (Michał Szafrański zarabia setki tysięcy złotych na polecaniu produktów bankowych)
  • Realna możliwość pomocy naszym odbiorcom, w przypadku polecania dobrych usług i produktów

 

Minusy:

  • Żmudny proces budowania zaufania wśród odbiorców trwający latami
  • Potrzeba bardzo przemyślanego dobierania produktów do promocji. Jeżeli producent zyska nieprzychylną opinię klientów, jest wielce prawdopodobne, że cień padnie również na nas.

 

 

Konsultacje indywidualne

Może się tak zdarzyć, że zdecydujemy się świadczyć swoje usługi wybranym odbiorcom, czy to w formie indywidualnych konsultacji czy szkoleń.

 

Plusy:

  • Duży zarobek w przeliczeniu na poświęcony czas
  • Budowanie indywidualnych relacji z odbiorcami

 

Minusy:

  • Potrzeba bardzo dużego autorytetu (nikt nie będzie płacił nam, jeżeli nie będą święcie przekonani, co do naszych możliwości i doświadczenia)
  • Mały zasięg działania

 

 

Nie finansowe metody

Jeżeli ciekawi Cię, jaka jest prawdziwa możliwość monetyzacji blogu, to odsyłam Cię do mojej rozmowy z Mateuszem. Tam opowiadamy, na czym i dlaczego warto się skupić.

 

 

Przyczyny porażek przy monetyzacji blogu

Błędem popełnionym przez Mateusza przy monetyzacji blogu było skorzystanie ze strategii skracania linków Short.st  W praktyce działa ona tak, że umieszczamy link na naszej stronie, do innego zasobu. Użytkownik klika w link, lecz nie trafia bezpośrednio na stronę docelową, lecz po drodze skierowany jest do reklamy. Można to przedstawić, jako objazd na drodze z A do Z

rys1 monetyzacji blogu

Skutek? Ogromna irytacja czytelników. Zimnym prysznicem dla Mateusza był Paweł Tkaczyk (link), który zdecydował się nie polecać wpisów Mateusza z racji na stosowanie shorte.st

Rezultat? Wycofanie się z tej formy monetyzacji blogu i skupienie się na tworzeniu treści o wysokiej, jakości.

 

Dzięki tej porażce, blog jakzarabiacpieniadze.com.pl stał się bardziej przejrzysty i klarowny, a treści publikowane przez Mateusza mają większą szansę pomóc jego czytelnikom.

 

Innym błędem, na który warto zwrócić uwagę jest nietrafiony program afiliacyjny. W przypadku Mateusza były nimi konta i lokaty bankowe. Czytelnicy jego bloga trafiają tam, aby znaleźć informacje dotyczące zarabiania. Oszczędzanie już ich tak bardzo nie interesuje, co widać było na niemrawym odzewie po wspomnianej afiliacji bankowej.

 

Warto również pamiętać o marketingu naszych treści. W dzisiejszych czasach, nieważne jak dobry przygotujemy materiał, – jeżeli nie wypromujemy go w odpowiedni sposób, to nie zbudujemy grupy czytelników. Bez czytelników i odwiedzin na stronie nie będziemy generowali przychodu w żadnej z opisywanych metod monetyzacji blogu.

 

 

Aby zwiększyć ilość odwiedzin na stronie powinniśmy:

  • Pozyskiwać ruch zewnętrzny, np. poprzez wpisy gościnne, czy publikacje na zewnętrznych serwisach i portalach informacyjnych
  • Dobrze komunikować się z czytelnikami. Informować nas o tym, co się dzieje, co będzie się działo i jakie są nasze intencje.
  • Zbudować konkretną tożsamość strony. Mieć określony cel, który chcemy osiągnąć i być konsekwentnym w dążeniu do niego.

 

 

Wnioski końcowe dotyczące monetyzacji blogu

Największym błędem, który możemy popełnić przy podejmowaniu prób monetyzacji naszej strony jest postawienie jej na pierwszym miejscu i prowadzenie blogu z perspektywy zarabiania na nim.

To nie oznacza, że mamy działać charytatywnie i że nigdy nie dostaniemy rekompensaty za swoją pracę.

Jeżeli jesteśmy w czymś dobrzy (tutaj, publikujemy regularnie treści o wysokiej, jakości), jesteśmy transparentni w swoich działaniach i skupiamy się na budowaniu relacji z naszymi odbiorcami – koniec końców pieniądze same się pojawią.

Jeżeli zaś będziemy za wszelką siłę próbowali wciskać naszym odbiorcom kolejne niepotrzebne im produkty, zamydlając nasz przekaz dodatkowymi reklamami – rezultat będzie odwrotny do zamierzonego. Będziemy tracić wiarygodność i koniec końców odbiorców.

 

 

Co zatem powinniśmy robić zanim pomyślimy o monetyzacji blogu?

  1. Wybierzmy tematykę blogu, która jest nam bliska, w której się dobrze czujemy.
  2. Dobierzmy niszę / grupę docelową, do której będziemy chcieli docierać (przykładowo wędkarstwo rzeczne)
  3. Skupmy się na tworzeniu wysokiej, jakości treści, które będziemy regularnie publikować na stronie
  4. Przeprowadzajmy aktywną kampanię marketingową celem promocji naszych treści wśród naszej grupy docelowej
  5. Śledźmy statystyki strony, aby zorientować się, co do naszej skuteczności (wybór grupy docelowej, ilości odsłon itd.)
  6. Odłóżmy tworzenie zakładki współpraca, co najmniej na 12 miesięcy. Nie pokazujmy, że stworzyliśmy blog wyłącznie z myślą o zarabianiu na nim
  7. Gdy przyjdzie dla nas odpowiedni czas, dobierzmy optymalną metodę monetyzacji blogu, która będzie współgrała z naszą grupą docelową
  8. Testujmy wybrane wcześniej rozwiązania i w razie braku pożądanych rezultatów zmieniajmy strategię

 


Dziękuje Ci za zapoznanie się z tym materiałem. Jak wygląda u Ciebie sprawa? Prowadzisz już bloga? Myślisz o jego monetyzacji?

 

Pozdrawiam,

Wybrane źródła:

 

 

Mateusz Kiszlo 🙂

pp34-max monetyzacji blogu

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Międzynarodowy biznes w Polsce

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

38 milionów. Wydaje się dużo, do momentu, gdy nie porównamy tego z 7 miliardami. Mowa oczywiście o potencjalnych klientach, do których chcielibyśmy docierać.

Naturalnie, możemy poszerzyć nasze horyzonty i biznes w Polsce, wynieść dalej. Może być również odwrotnie, możemy pracować w polskim oddziale zagranicznej firmy. W obu przypadkach będzie nam potrzebna wiedza o tym jak rozwijać międzynarodowy biznes nad Wisłą. Właśnie o tym porozmawiam z dzisiejszym gościem.

 

Każdy z nas jest inny. Z indywidualnych cech charakteru możemy jednak wyciągnąć wspólny mianownik. W zależności od intencji skończymy ze stereotypem lub ogólną charakterystyką danej narodowości. Umiejętność odróżnienia tych dwóch kwestii pozwoli nam lepiej się komunikować jak również prowadzić biznes.

 

Nauczyć się tego możemy podróżując i poszerzając horyzonty kulturowe. Może się również zdążyć tak, że zdobędziemy tą umiejętność na starcie np. dzięki posiadaniu podwójnego obywatelstwa.

Tak też stało się w przypadku mojego dzisiejszego gościa, Petera Hogrena, Polaka urodzonego w Szwecji i Szweda rozwijającego biznes w Polsce.

 

Pierwszy biznes w Polsce

Bardziej rozbudowaną historię Piotra znajdziesz w nagranym wywiadzie. Tutaj warto nadmienić tylko okoliczności założenia jego pierwszej firmy w Polsce.

Zaproszony przez inwestorów, Piotr dostał 5 minut do namysłu nad przedstawioną mu propozycją rozwoju firmy wiatrowej w Polsce. Na korytarzu czekał już drugi kandydat, gotowy przyjąć to wyzwanie.

Decyzja padła na tak. Był rok 2009.

 

Różnice kulturowo-biznesowe

Wyobraź sobie, że urzędy pracują punktualnie i za punkt honoru stawiają sobie pomoc Tobie. Wyobraź sobie, że wszystkie procedury są przewidywalne i z góry jasno określone. Ludzie stosują się do zasad, nawet tych najbardziej błahych.

Teraz przypomnij sobie jak to wygląda w Polsce.

 

Z takimi różnicami pomiędzy Szwecją a Polską, spotykaliśmy się każdego dnia rozwijając firmę. To właśnie umiejętność zrozumienia tych różnić i zastosowania metod ich obchodzenia stanowi o sukcesie międzynarodowego biznesu.

Zapewniam Cię, że nawet między bardzo zbliżonymi kulturowo krajami takie różnice i konflikty będą się rozwijać.

 

 

Największe trudności w budowaniu międzynarodowego biznesu w Polsce

Z perspektywy ponad 7 letniego doświadczenia w budowaniu międzynarodowego biznesu w Polsce, Piotr dzieli się z nami swoimi doświadczeniami dotyczącymi najcięższych kłód rzucanych pod nogi:

  • Brak stabilizacji politycznej – kluczowa kwestia z perspektywy inwestora. Wykładając pieniądze i poświęcając czas chcemy mieć pewność, że nasze założenia z dnia dzisiejszego będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości pod koniec projektu. Niestety, często u nas prawo działa wstecz.
  • Nadmiernie rozbudowana biurokracja – Od procedury założenia spółki, poprzez jej rozliczanie z fiskusem a na prawie pracowniczym kończąc.
  • Chaotyczność w działaniu – Często biznes w Polsce mimo ustalonych reguł działa chaotycznie, albo próbując się dostosować do powyższych punktów, albo z innych mniej znanych przyczyn.

 

Co my, Polacy możemy zrobić by lepiej działać w międzynarodowej firmie?

  • Szlifować język angielski do perfekcji
  • Nie podchodzić emocjonalnie i osobiście do biznesu. Nabrać większego dystansu
  • Skupić się na skutecznej komunikacji. Pamiętajmy, że angielski jest naszym drugim językiem (ESL). Jeżeli tak samo jest po drugiej stronie to dwie strony tłumaczą swoją treść na angielski z wykorzystaniem specyficznych dla siebie słów, wyrażeń itd. koniec końców – te same zdania mogą być zupełnie inaczej rozumiane po obu stronach. Rozwiązanie? Upraszczać komunikację, parafrazować wypowiadane treści i prosić o potwierdzenie swoimi słowami drugiej strony. W dress code obowiązuje zasada: lepiej wyglądać bardziej formalnie niż casualowo. W komunikacji jest odwrotnie: im prościej tym lepiej.
  • Stworzyć strukturę w firmie, która będzie brała pod uwagę różnice w prowadzeniu biznesu w poszczególnych krajach

 

W dress code obowiązuje zasada: lepiej wyglądać bardziej formalnie niż casualowo. W komunikacji jest odwrotnie: im prościej tym lepiej
twitter

Jakie były największe błędy, których Piotr doświadczył we współpracy Polsko-Szwedzkiej?

Wszystko rozbija się o niedopracowaną komunikację i brak struktury. Jeżeli zwalczymy te dwa problemy jesteśmy na dobrej drodze do zbudowania zdrowego biznesu.

 

Kolejną kwestią jest wychodzenie z perspektywy „wszystko wiedzącej”. Załóżmy, że to my inwestujemy pieniądze w kraju mniej rozwiniętym od nas. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że wszystko wiemy najlepiej i że metody wypracowane w naszym kraju wystarczy skopiować i wkleić w nowym – sami sobie kopiemy grób.

 

W rzeczywistości musimy być, żyć i chłonąć tą drugą kulturę. W ten sposób będziemy wstanie tworzyć zdrową i prężną organizację międzynarodową.

 

Czy nadal masz wiarę w Polskę?

Mimo wszystkich zawirowań na naszym rynku, odpowiedź jest na Tak. Piotr nadal inwestuje i rozwija biznes w Polsce i nie zamierza tego zmieniać. Mamy potencjał i zasoby do tego by odnieść międzynarodowy sukces.

Zacznijmy od zadbania o dobrą komunikację i strukturę. Reszta powstanie na bazie tego.

 

 


A ty, jakie masz doświadczenia z międzynarodowym biznesem? Pracujesz w zagranicznej korporacji? Poszukujesz inwestorów poza Polską, czy jeszcze coś innego?

 

Pozdrawiam,

 

Wybrane źródła:

 

 

Peter Hogren 🙂

pp33-max biznes w Polsce

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Jak przygotować głos do wystąpień publicznych

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

 

Wybiła godzina, w której musisz wstać i zabrać głos. Wszyscy na Ciebie patrzą i wyczekują pierwszych słów otwierających Twoje przemówienie. Wiesz, że i tutaj pierwsze wrażenie odrywa kluczową rolę. Dlatego sięgnij po porady z tego artykułu i uniknij kompromitujących błędów.

 

Niezależnie od tego czy zawodowo zajmujesz się wystąpieniami publicznymi, czy jest to tylko przykry obowiązek, musisz nauczyć się dbać o swój głos. Tak samo jak nie będziesz szarżował na zimnym silniku, tak i tutaj potrzebne będzie Ci odpowiednie przygotowanie

 

Zanim jednak przejdę do konkretnych porad opowiem Ci o swoich doświadczeniach w kwestii wystąpień publicznych. Nie ukrywam, że będzie to jeden z kluczowych aspektów poruszanych na blogu (zaraz obok budowania kariery i zarzadzania celami).

 

Toastmasters

Wydawałoby się, że życie jest tak bardzo skomplikowane. Tysiące miejsc, ludzi i umiejętności do poznania. W rzeczywistości wystarczy opanować kilka kluczowych kwestii a wszystko zacznie iść z górki. Mówię tutaj o:

  • języku obcym
  • komunikacji w języku ojczystym
  • sztuce wystąpień i sprzedaży (nie tylko produktów, ale przede wszystkim pomysłu, idei i swojej osoby)

A co gdybym Ci powiedział, że wszystkie z tych elementów możesz szkolić w jednym miejscu? Tym miejscem jest klub toastmasters. W ramach niego będziesz mógł ćwiczyć poszczególne elementy wystąpień publicznych a do tego masz rzadko spotykaną okazję zdobyć szczerą i konstruktywną krytykę (każda mowa jest ewaluowana na forum publicznym).

O toastmasters na pewno jeszcze nie raz będę opowiadał w ramach blogu, z racji na to, że tematyka wystąpień publicznych będzie się coraz częściej przewijać.

 

O czym trzeba pamiętać:

  1. Głos to narzędzie pracy, które trzeba odpowiednio serwisować
  2. Inaczej się mówi na scenie a inaczej, na co dzień
  3. Jeśli pracujesz głosem to zwracaj uwagę nie tylko na to, co mówisz, ale i jak mówisz

 

Przygotowanie głosu przed wystąpieniem publicznym:

  • ćwicz oddech – najbardziej podstawowa kwestia. Polecam stosować prostą zasadę 7x7 mianowicie: 7 sekund wciągamy powietrze, 7 sekund przytrzymujemy i przez 7 sekund wypuszczamy.
  • płukaj gardło wodą z solą lub wypicie ciepłej wody z miodem
  • nawadniaj się stale (przed, w trakcie i po wystąpieniu)
  • dbaj o wilgoć powietrza (nawilżacza powietrza w noc przed wystąpieniem lub kostki lodu w misce koło łóżka)
  • ćwicz wymowę – tutaj proponuję proste ćwiczenie: wsadź sobie korek po winie między zęby i staraj się mówić jak naj wyraźniej. W momencie, w którym inni będą wstanie Cię zrozumieć bez problemu z korkiem między zębami, Twoja naturalna dykcja również dramatycznie się poprawi
  • rozgrzewaj struny głosowe – tutaj patrz na profesjonalnych wokalistów i ich techniki ćwiczeń:
  • Inny zestaw ćwiczeń polegający głownie na rozciąganiu mięśni twarzy i języka znajdziesz poniżej

Przygotowanie głosu to jedno, ale należy pamiętać również o tym, czego powinniśmy unikać:

  • przeziębień i infekcji (wystąpienie z chorym gardłem nie tylko będzie kiepskie, ale i wpłynie na dalsze pogorszenie, jakości głosu)
  • niektórych produktów spożywczych takich jak: czekolada, masło orzechowe, gorące napoje,
  • alkoholu i papierosów
  • ostrych potraw i wszystkiego, co może wysuszyć nasze gardło

 

Na koniec warto dodać, iż przygotowanie głosu przed przemową nie ogranicza się do kilku minut przed wystąpieniem, lecz powinno być poprzedzone stałymi czynnościami serwisowymi.

 

Nie krępuj się podśpiewywać pod prysznicem, zatem, a przede wszystkim pamiętaj o ciągłym nawadnianiu (1.5 -2 Litry wody dziennie). W ten sposób unikniesz niepotrzebnych błędów podczas wystąpień publicznych.

 

Powodzenia w wystąpieniach życzę 😉

PP32 max

Archiwum

Newsletter

Newsletter

6 najczęściej popełnianych błędów przy prowadzeniu negocjacji

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

Czy czułeś kiedyś, że można było wynegocjować więcej? Że nie wszystko poszło po Twojej myśli? Jeżeli tak, to najprawdopodobniej popełniłeś jeden z sześciu najczęściej popełnianych błędów przy prowadzeniu negocjacji.

W ramach tego wpisu razem z moim gościem powiemy Ci jak ich unikać i osiągać swoje cele.

 

 


Dzisiejszy wpis przygotowany został razem z Jackiem z bloga jaknegocjowac.com.pl 

 


 

Błąd nr 1. Niepodejmowanie negocjacji

Pierwszym i największym błędem negocjacyjnym jest rezygnacja na starcie. Niepodejmowanie negocjacji, to pozbawienie siebie szansy na uzyskanie lepszych warunków porozumienia. Niezależnie od tego czy negocjacja dotyczy zakupu towaru, podwyżki czy rozwiązania sporu.

 

Podejmując negocjacje dajesz sobie szansę na to, by:

- zarobić więcej lub wydać mniej

- uzgodnić bardziej zadowalające Cię warunki końcowe

 

Jako, że rozwiązywanie sporów także często wymaga negocjowania, to nie negocjując możesz przeciągać i nasilać konflikt tym samym zaprzepaścić szansę na zbudowanie z kimś pozytywnych relacji.

 

Dlaczego zatem ludzie nie negocjują:

A) Ze strachu, a dokładniej:

- wstydzą się,

- obawiają się, że mogą kogoś obrazić przedstawiając swoje oczekiwania

- sądzą, że nie wypada negocjować, domagać się czegoś lepszego dla siebie, że taka postawa może podważyć ich reputację, itp.

Przyczyną strachu przed negocjacjami są zwykle:

- brak pewności siebie, asertywności

- brak celu i przygotowania

 

B) brakuje im umiejętności negocjowania, więc nawet nie wiedzą jak zacząć i prowadzić negocjacje.

Wniosek: nie bój się negocjować. Nic nie ryzykujesz, najwyżej nic nie ugrasz, ale zapewniam Cię, że w wielu sytuacjach wystarczy się odważyć i podjąć negocjacji, by uzyskać, choć odrobinę lepsze warunki.

 

 

Błąd nr 2. Niewystarczające przygotowanie do negocjacji

Niewiele sytuacji pozwoli nam na skuteczne przeprowadzenie negocjacji bez przygotowania.

Nawet, jeśli negocjujesz cenę bułek na bazarze, to dobrze by było najpierw zbadać rynek i dowiedzieć się, w jakiej cenie sprzedają je inni.

 

Prawidłowe przygotowanie się do negocjacji opiera się o:

- poznanie rynku i przygotowanie BATNA, (co to jest BATNA i jej zastosowania znajdziesz w odcinku 16 pt.: Negocjacja krok po kroku. Tworzenie skutecznej strategii negocjacyjnej.

- poznanie naszego partnera w negocjacjach

- określenie ram czasowych negocjacji

- ustalenie szczegółów swojej oferty i potencjalnych ustępstw, jakich możesz udzielać

- określenie celu

 

 

Błąd nr 3. Brak jasno wyznaczonego celu

Musisz wiedzieć, do czego dążysz, byś potrafił ocenić, w którym momencie osiągniesz zadowalające porozumienie.

W przeciwnym razie możesz negocjować w nieskończoność albo zawierać porozumienia czy transakcje, z których nie będziesz zadowolony

 

121

 

Przykładem takiego zachowania będzie wybór restauracji z partnerem/-ką. Co w trakcie takich negocjacji będzie Twoim celem?

Zjedzenie konkretnej potrawy, czy spędzenie z kimś czasu w miłej atmosferze?

 

 

Błąd nr 4. Koncentracja tylko na cenie, czyli walka zamiast współpracy.

Jeśli masz do czynienia z prostą transakcją, to owszem, sama cena może być przedmiotem negocjacji (patrz przykład zakupu bułek na bazarze).

 

Niemniej, przy bardziej złożonych negocjacjach, np. zakupie nieruchomości (mieszkania) warto zastanowić się czy zależy nam na jak najniższej cenie, czy może wolimy zapłacić odrobinę więcej w zamian za dodatkowe korzyści, np. zniżka na miejsce postojowe, rozłożenie płatności na raty, wykończenie pod klucz, za które samemu trzeba zapłacić więcej i jeszcze dłużej trzeba na nie czekać.

 

 

Błąd nr 5. Niesłuchanie drugiej strony lub nie zadawanie pytań

Uważnie słuchając możesz poznać faktyczne cele drugiej strony, gdyż często nie są one dobrze sformowane na początku. Adekwatnie do tego powinieneś poszukać rozwiązań zadowalających obie strony.

Przykładem może być tutaj zakup pomarańczy w sklepie. Załóżmy, że dwoje ludzi zamierza kupić ostatnią pomarańczę. W tym momencie rozpoczyna się między nimi walka i wymiana argumentów, – komu bardziej się ona należy. W rzeczywistości wystarczyłoby gdyby strony ustaliły swoje motywy. W tym przypadku jednej z osób skórka z pomarańczy potrzebna była do ciasta, gdzie drugiej osobie zależało na samym miąższu.

 

Jeśli pozwolisz komuś mówić, zwłaszcza, jeśli trafisz na gadułę, to zbudujesz lepsze relacje, masz szansę, że z czymś się wygada i osłabi swoją pozycję negocjacyjną, a nawet, że zacznie negocjować sam ze sobą.

 

Ten sam efekt możesz osiągnąć zadając pytania.

 

Pytaj o szczegóły, by zdemaskować blef.

Dopytuj, by dobrze zrozumieć, co druga strona ma na myśli i czego dokładnie oczekuje.

 

 

Błąd nr 6. Pośpiech

Nigdy nie zdradzaj, że Ci się spieszy, nawet, jeśli naprawdę Ci się spieszy.

Pozwalając sobie na pośpiech i okazując go możesz:

- skłonić drugą stronę do śmielszych oczekiwań

- samego siebie skłonisz do czynienia większych ustępstw.

 

Jak zatem powinniśmy podejść do tematu czasu?

- Najlepiej spraw, by to drugiej stronie zależało na czasie. Możesz to zrobić choćby przeciągając negocjacje.

- Jeśli nie masz czasu na przeciąganie, to odwróć uwagę od czasu i skup się na innych, mniej ważnych dla ciebie parametrach i tam zrób jakieś ustępstwa, by mieć powód do szybszego zakończenia.

 

 

Jeżeli ciekawi Cię, jaki jest największy błąd, który popełnił Jacek w trakcie swoich negocjacji – odsyłam Cię do naszej rozmowy w podkaście.

 

Jeżeli zaś czujesz niedosyt i chciałbyś pogłębić swoją wiedzę z zakresu negocjacji – zapraszam na stronę jaknegocjowac.com.pl oraz do mojego poprzedniego cyklu wpisów dotyczących negocjacji:

Odcinek 16 - Tworzenie skutecznej strategii negocjacyjnej.

Odcinek 17 – Główne pułapki i narzędzia negocjacyjne

Odcinek 18 – Jak zabezpieczyć korzystny kontrakt?

Odcinek 19 - Alternatywne metody rozwiązywania konfliktów.

 

Na koniec mam do Ciebie pytanie: Jaki tobie zdarzyło się popełnić błąd w trakcie negocjacji? Nie pytam o szczegóły – możesz odpowiedzieć samym nr błędu opisanym powyżej, lub przytoczyć nową kategorię, której tu nie znalazłeś.

 

Pozdrawiam i powodzenia,

 

Wybrane źródła:

 

Jacek 🙂

Blog jak negocjować

negocjacji

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Small talk czyli jak (nie) zrobić z siebie błazna

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

 

Jeżeli kiedykolwiek powiedziałeś za dużo lub za mało w rozmowie „o niczym” to ten wpis jest dla Ciebie. Nieważne czy w otoczeniu biznesowym czy towarzyskim, umiejętność przełamywania lodów i podtrzymywania rozmowy może zaważyć o przyszłości naszych relacji – udowodnię Ci to trzema krótkimi historiami.

 

 

Historia 1 – „aktywne” uczestniczenie w konferencji

Jeżeli byłeś kiedyś na konferencji branżowej to wiesz, że w większości przypadków za kilka tysięcy złotych dostajesz średnio ciekawe wystąpienia podpierane odgrzewanymi prezentacjami w power pointcie. Smaczku dodaje bogaty wybór stołu szwedzkiego, lecz prawdziwa wartość konferencji tkwi w networkingu – czyli możliwości szybkiego nawiązywania wartościowych kontaktów.

W początkowym okresie mojej kariery nie zdawałem sobie z tego sprawy. Cały wysiłek wkładałem w dokładne uprasowanie koszuli i skupienie się na robieniu notatek podczas poszczególnych wystąpień. Gdy tylko następowała przerwa kawowa wyciągałem telefon i przeglądałem „bardzo” ważne maile lub 9gaga. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że porzucając small talk i interakcje z innymi zamknąłem sobie drogę ku wielu nowym możliwościom.

 

 

Historia 2 – „luźna” rozmowa z przyszłym przełożonym

Gdy pracujesz dla międzynarodowej korporacji, bardzo szybko wpadasz w jedną z grup. Innymi słowy z jednymi ludźmi podtrzymujesz regularne relacje jednocześnie kompletnie zaniedbując innych. „Góra” zazwyczaj zdaje sobie z tego sprawę, więc raz/parę razy do roku zbiera wszystkich pracowników w jednym miejscu i usilnie stara się sprawić, by zintegrować towarzystwo.

Jednym z takich rozwiązań jest narzucenie z góry miejsc przy stole w trakcie wspólnych posiłków. W ten sposób jedyną ucieczką od small talk jest… roztrój żołądka.

Będąc pozbawionym możliwości wyboru rozmówcy, nie będąc czujnym możemy łatwo skierować nasz small talk na grząski grunt. Przykładem tego było barwne i precyzyjne wyrażenie swojego zdania na temat relacji polsko-rosyjskich, poprzedzone opisem naszych „zażyłości”. Gorzej, gdy nasz partner od konwersacji jest żonaty z rodowitą Rosjanką. Jeszcze gorzej, gdy okazuje się, że za kilka miesięcy staje się on naszym przełożonym…

 

 

Historia 3 – „pozytywne” spotkanie towarzyskie

Jedną ze złotych zasad zdrowych relacji towarzyskich jest unikanie tematu innych osób (czytaj obgadywania) – w szczególności gdy tej osoby nie ma wśród nas. Z wierzchu wszystko jest super, wszyscy dostajemy wypieków, każdy wylewa swoje żale i mając wspólny temat do rozmowy dorzuca swoje trzy grosze. Problem pojawia się w głowie naszego rozmówcy, gdy zadaje sobie on pytanie: ciekawe czy o mnie też tak będzie nawijał, gdy tylko wyjdę?

 

Small talk ma ca celu przekazanie odczuć i emocji a nie treścitwitter

 

 

Jak już zapewne zauważyłeś, wspólnym mianownikiem tych wszystkich historii jest brak lub nieprawidłowe wykorzystanie komunikacji fatycznej, czyli po polsku – Small talk.

Idąc za słownikiem „Funkcja fatyczna jest to funkcja wypowiedzi zorientowana na nawiązanie lub podtrzymanie kontaktu między rozmówcami (nadawcą i odbiorcą). Celem jej jest wymiana odczuć, a nie informacji. Ma ona na celu stworzenie fundamentów pod bardziej konkretną rozmowę”.

 

Plusy związane z jej wykorzystaniem

  • Small talk zostawia drzwi otwarte dla ważniejszych tematów
  • Small talk pokazuje drugiej osobie, że jesteśmy otwarci na relacje, że chcemy ją umocnić lub stworzyć
  • Small talk pozwala nam poznać drugą osobę

 

Trudności związane z jej wykorzystaniem

  • Trzeba przełamać lody i zdobyć się na odwagę w łamaniu „norm społecznych dot. komunikacji”
  • Łatwiej wybrać komunikację niepersonalną (sms/social media)

 

Co mówią naukowcy?

Niezależnie od plusów i minusów, które tu przytoczyłem, trzeba sobie zadać fundamentalne pytanie: czy przełamując lody i rozmawiając z obcymi będziemy szczęśliwsi? Takie właśnie pytanie zadali sobie i pozostałym uczestnikom eksperymentu, dwoje badaczy: Nicholas Epley oraz Juliana Schroeder.

Badacze spośród osób dojeżdżających pociągiem do pracy w Chicago, wytypowali trzy grupy do badań: pierwszą z nich poprosili o zagadnie do obcych podczas jazdy pociągiem. Drugą z nich poprosili o to, by zachowywali się w zgodzie ze standardami komunikacji w komunikacji miejskiej. Trzeciej nie dali żadnej instrukcji – grupa kontrolna.

 

Na koniec jazdy zapytali wszystkich uczestników czy byli szczęśliwsi czy mniej szczęśliwi, kiedy musieli nawiązać kontakt ze współpasażerami? Odpowiedź zaskoczyła wszystkich – grupa osób z pierwszej grupy (zmuszona do komunikacji) była znacznie szczęśliwsza w stosunku do pozostałych grup badawczych.

Co ciekawe przed rozpoczęciem eksperymentu, zadano im pytanie, jaki przewidują skutek eksperymentu – tutaj większość zgodnie przewidziała, że przymusowe nawiązanie kontaktu spowoduje, że będą mniej szczęśliwi, niż gdyby mogli się zatopić w swoich telefonach.

W badaniu opisanym powyżej zadanie polegało na przełamaniu lodów i rozpoczęciu konwersacji z obcą osobą. Ale przecież rozmowa o niczym jest trudna nawet z osobą, którą dobrze znamy. Dlatego zanim przejdę do tego jak zwiększyć efektywność naszego small talk, należy jeszcze raz wyszczególnić dwa jego scenariusze:

  1. W relacji z nowo poznanymi ludźmi
  2. W relacji z już znanymi nam osobami

 

Zwiększ efektywność swojego small talk stosując 6 prostych zasad:

 

Zrezygnuj z:

  1. tematów mocno kontrowersyjnych, na które my lub nasz rozmówca może mieć emocjonalne zdanie (polityka, wojna). Skutki tego doświadczył mój kolega, którego kariera nie potoczyła się pozytywnie po felernym obiedzie (historia 2)
  2. obgadywania innych osób – mimo iż przychodzi nam to niezwykle łatwo oraz czerpiemy z tego wielką przyjemność, robimy sobie i ofierze naszego plotkarstwa wilczą przysługę. Sam się na tym przejechałem budując wizerunek dwulicowego w trakcie imprezy towarzyskiej (historia 3)
  3. telefonu, tabletu nie mieć słuchawek w uszach, które stanowią jasny sygnał – chce być sam (historia 1)

Skup się na:

  1. rozmowie o drugiej osobie – naszym ulubionym tematem jesteśmy my sami. Jeżeli pozwolimy drugiej osobie mówić o sobie, to po pierwsze nauczymy się i dowiemy o niej dużo, a po drugie nasz rozmówca poczuje, że rozmowa przebiegła niesamowicie
  2. „katalizatorach rozmowy” – katalizator to coś, co ułatwia reakcję; w przypadku small talk może to być pies, ciekawy napis na koszulce (np. traktujący o jakimś zabytku, miejscu, lub wydarzeniu), dziecko itp.
  3. komplementach – to najłatwiejszy sposób na rozpoczęcie konwersacji. Możemy pochwalić czyiś strój, wystąpienie, zachowanie itd. skutecznie przełamując lody

 

Reasumując, jaką naukę możemy wyciągnąć z opisanych small talkowych błędów:

- historia 1 – gdybym nie unikał small talk w trakcie konferencji, pieniądze i czas byłyby lepiej spożytkowane. Mógłbym wynieść nowe ważne kontakty, jak również mogłyby się przede mną otworzyć nowe możliwości

- historia 2 – obiad służbowy. Gdyby kolega nie poruszył ze swoim przyszłym szefem tak wrażliwych tematów, mógłby uniknąć negatywnych decyzji w przyszłości

- historia 3 – spotkanie towarzyskie – gdybym nie obgadywał innej osoby, mógłbym zbudować trwalsze relacje z obecnymi osobami i być postrzegany, jako bardziej wiarygodny i rzetelny

7 dniowe wyzwanie:

Aby przetestować powyższe rozwiązania proponuję abyś przez nastepne 7 dni wykorzystywał Small talk tak często jak to będzie tylko możliwe. Jaki będzie według Ciebie rezultat?

 

PP30 max small talk

Archiwum

Newsletter

Newsletter