Kategoria: Zdrowie

Ciąża i poród oczami faceta

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

To nie jest wpis o skoku na 500+. Nie jest to również obrona ustawy o liberalizacji czy też zakazie aborcji.

Zamiast tego razem z moją żoną opowiemy Ci o blaskach i cieniach planowania rodziny oraz o błędach, na które warto zwrócić uwagę.

 

 

Planowanie rodziny

Ciąża może nas złapać z zaskoczenia, albo może być wynikiem świadomego planowania rodziny. Brzmi doniośle, ale nie jest niczym niezwykłym. Chodzi tutaj o to, abyśmy uniknęli stresu związanego z przyjściem na świat dziecka, poprzez doprowadzenie do ładu naszych finansów, psychiki i ciała.

Każdy z nas jest inny, dlatego miej z tyłu głowy, że kroki porządkujące opisane poniżej są zbudowane na bazie naszych doświadczeń – w Twoim przypadku mogą być one bardziej lub mniej rozbudowane.

 

Krok 1 – finanse

Nie byłbym sobą gdybym nie zaczął od finansów. Na długo zanim zdecydowaliśmy się na dziecko, postanowiłem sobie za punkt honoru spłacić wszystkie nasze zobowiązania, nie wliczając w to kredytu hipotecznego. To w połączeniu z podnoszeniem zarobków pozwoliłoby nam spokojnie pokrywać bieżące wydatki.

 

A co gdyby poślizgnęła się nam noga? Co gdybym nagle stracił pracę?  Odpowiedzią na te wątpliwości było zbudowanie poduszki bezpieczeństwa. Jest to bezpiecznie ulokowana gotówka, pozwalająca przetrwać nam od 3 do 6 miesięcy bez zatrudnienia. Dla naszej rodziny łącznie koszty bieżące wyliczyłem na ok 5000 zł miesięcznie. To oznacza, że chcąc się w pełni zabezpieczyć należałoby odłożyć 30 tysięcy złotych. Wygląda na dużą kwotę, ale przy odpowiedniej dozie planowania udało się ten cel zrealizować na czas porodu.

 

Kolejną kwestią, którą jako głowa rodziny chciałem zabezpieczyć to ubezpieczenie na życie. Skoro jestem głównym żywicielem, to muszę przygotować dziewczyny na wypadek mojej śmierci (zatem polisa powinna się nazywać polisą na śmierć, prawda?). Przy wyliczaniu wysokości polisy powinniśmy wziąć pod uwagę przede wszystkim nasze zobowiązania finansowe (w szczególności kredyt hipoteczny). Jeżeli kredytu pozostało nam 150 tysięcy to powinniśmy się wyposażyć w co najmniej 300 tysięcy polisy. To zapewni naszej rodzinie ok 2 – 3 lat stabilizacji finansowej potrzebnej na to, by stanąć na nogach.

 

Krok 2 – mentalność

Dziecko wywraca świat do góry nogami. To fakt. Od nas zależy czy będziemy w stanie czerpać z tego faktu radość, czy też będziemy się pogrążać we frustracji.

Jeżeli mamy siebie w centrum uwagi – liczą się dla nas tylko nasze potrzeby (imprezy, wyjazdy itp.), to jest duża szansa, że nie jesteśmy gotowi na dziecko.

Jeżeli przeżywamy poważne lub regularne kryzysy w naszym związku, a ciąże traktujemy jako metodę „wyprostowania” naszych relacji – jest duża szansa, że nie jesteśmy gotowi na dziecko.

W kwestii przygotowania się mentalnego przy planowaniu rodziny najlepiej, gdy nie będziemy sobie samemu wchodzić w drogę. Mianowicie:

  • Nie nastawiajmy się, że zajdziemy w ciążę pierwszego stycznia albo, że urodzimy w wakacje. Nigdy nie uda nam się trafić, a tylko dokładamy sobie niepotrzebnego stresu
  • Nie nastawiajmy się, że będziemy się długo starać o dziecko (np. ze względu na wiek). Nie ma tutaj reguły
  • Nie informujmy nikogo o tym, że się staramy. Inni tylko wywrą na nas niepotrzebną presję zadając pytania w stylu „Udało się?”

 

Krok 3 – oczyszczenie

Kwestia ważna w przypadku stosowania hormonalnej antykoncepcji. Zasada jest taka, aby odstawić antykoncepcję na 3 miesiące przed podjęciem starań.

 

Dodatkowo skonsultujmy z lekarzem wszystkie leki, które bierzemy (zwłaszcza kobiety) pod kątem negatywnego wpływu na płód.

 

 

Ciąża

Przygotowania czas zakończyć. Teraz pozostało nam wziąć się do pracy 🙂

 

Uprzedzając Twoje pytanie – nie, nie będę tutaj opisywał samego procesu zachodzenia w ciążę. Zamiast tego chciałbym się z Tobą podzielić dobrymi praktykami, których warto się trzymać w trakcie prowadzenia ciąży. Dodatkowo opiszemy Ci razem z Anią, czego lepiej się wystrzegać w tym czasie.

 

Dobre praktyki

  • Poszukiwać wsparcia wśród najbliższych.
  • Walczyć o swoje prawa. Status kobiety ciężarnej należy bezwzględnie egzekwować – zarówno w komunikacji publicznej jak i urzędach itp.
  • Radzić się bardziej doświadczonych osób, które dopiero co przeszły to co my. Medycyna i podejście do ciąży zmieniają się w takim tempie, że warto tutaj korzystać z aktualnych doświadczeń i wiedzy. Nie należy także zbytnio zagłębiać się w odmętach Internetu.
  • Pić dużo wody i unikać toksyn
  • Poświęcić dużo czasu na wybranie szpitala, w którym będziemy rodzić. Nie kierować się tutaj przede wszystkim odległością, ale raczej profesjonalizmem obsługi i wyposażeniem. Najlepiej wybrany szpital odwiedzić z wyprzedzeniem i zrobić rozeznanie osobiście (popytać położne, zobaczyć salę porodową)

 

Czego unikać?

  • Przez pierwszy trymestr wstrzymajmy się od dzielenia się informacjami o ciąży. Mowa tutaj zarówno o mediach społecznościowych jak i znajomych i dalszej rodziny. Ryzyko poronienia jest bowiem w tym okresie tak duże, że (odpukać) ewentualna strata dziecka może odbić się na nas ze zdwojoną siłą gdy każdy wokół będzie dorzucać swoje pocieszenia i nie potrzebne pytania.
  • Do 21 tygodnia darujmy sobie sprawdzanie płci. W naszym przypadku już na drugim USG lekarz beztrosko przekazał nam, że w piecu mamy synka. Razem z Anią nastawiliśmy się już na chłopca – wybraliśmy imię itd. Koniec końców okazało się, że będziemy mieli córeczkę. Oczywiście radość była co najmniej tak samo duża, ale niepotrzebnie się już nastawialiśmy na co innego.
  • Wstrzymajmy się z zakupem 12 tysięcy bluzeczek, spodenek itp. Nie wiemy jak duże będzie dziecko po urodzeniu. Po co zatem wyrzucać pieniądze – nawet w sytuacji kryzysowej znajdziemy jakiś sklep lub czynną aptekę. Tak samo było u nas, gdy zepsuł się laktator elektryczny i w sobotę rano musiałem jechać po nowy, bo Blanka nie chciała jeść z cyca.

 

 

Poród

Kolejną lekcję życia dał nam sam poród. Blanka od początku ustawiona była w prawidłowej pozycji (główka skierowana w dół). Ciąża przebiegała bez komplikacji. Naturalną konsekwencją tego miał być poród siłami natury, na który bardzo się z Anią nastawialiśmy.

Powodów ku niemu jest kilka:

  • Dziecko przechodząc przez kanały rodne kąpie się we florze bakteryjnej mamy, nabierając większej odporności
  • Cały proces jest stopniowy i nie generuje takiego szoku jak przy cięciu cesarskim, gdzie dziecko niczym z pokeballa jest wyrzucane na świat
  • Mama szybciej dochodzi do siebie i wychodzi ze szpitala już po 2, a nie 3 dniach po porodzie

 

Problemy się pojawiły gdy termin porodu minął. Różne szpitale mają różne podejście w tym przypadku. Niektóre przyjmują od razu na oddział inne czekają tydzień, a nawet dwa.

 

W naszym przypadku przyjęto Anię po tygodniu. Potem zaczęła się walka z organizmem. Mimo pełnej gotowości do porodu, nadal nie było czynności skurczowych. Lekarze zastosowali kilka metod przyspieszania porodu, które o mało nie kosztowały życia mojej żony i córeczki.

 

Jeśli ciekawią Cię szczegóły porodu to odsyłam do rozmowy z Anią w ramach dzisiejszego podkastu.

 

 


PS Mimo że tytuł wpisu sugeruje stricte męskie podejście do tematu ciąży i porodu, to konieczne w mojej ocenie jest oddanie na koniec głosu kobiecie, bez której nie byłoby dzisiaj z nami naszej Blanki 🙂

 

Ania: Przede wszystkim ważne jest oczyszczenie umysłu, nie nastawianie się na jakiś konkretny scenariusz, bo sami dobrze wiemy, że życie pisze własne scenariusze. Nie powinniśmy się także obawiać o instynkt macierzyński – ja praktycznie od razu załapałam, jak powinnam trzymać maleństwo, jak się nim opiekować itp. Na koniec dodam, iż nie bójcie się zadawać pytań. Położne i specjaliści są tam dla Was, więc wykorzystajcie tę okazję, ponieważ drugiej takiej nie będzie. Powodzenia! 😉

 


PSS Dziękuję Anuś :*

 

ciąża

Wybrane źródła:

 

 

Anna Korczak-Zarazik 🙂

ciąża

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

Jak zwalczać brak energii?

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam, zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu: 

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

 

Ostatnio mówiliśmy o tym, jak (nie)wyznaczać sobie celów, na przykładzie postanowień noworocznych w odcinku 002 

 

Zanim jednak przejdziemy do tego jak formułować, organizować i monitorować realizację celów, musimy stworzyć sobie mocne fundamenty, na których będzie się opierać ten proces. Podstawową kwestią będzie tutaj rozwiązanie problemu braku energii. Jeśli nie zatankujemy odpowiedniej ilości (i dobrej jakości) paliwa, nie uda nam się dojechać do punktu docelowego. Tak samo jest w przypadku wyznaczania celów – poza dobrym planem i determinacją do ich realizacji, potrzebujemy jeszcze zwalczyć brak energii, tak często obecny w dzisiejszym trybie życia.

 

Dlatego też w tym artykule skupimy się na tym, skąd czerpać energię i siłę witalną niezbędną do osiągania ponadprzeciętnych rezultatów. Zastanowimy się również, które nawyki wpływają na zmniejszanie naszych zasobów energii oraz jak możemy ich skutecznie unikać.

 

Wszyscy znamy ten scenariusz. Budzisz się rano, patrzysz na ujadający budzik i już wiesz, że będzie ciężko. Ciężko wstać, ciężko się wyszykować i ciężko zmierzyć się z kolejnym męczącym dniem.

Na początek zastanów się jak często się to dzieje? Czy jest to wynikiem nocnych pogawędek ze znajomymi, czy raczej stan normy, do której już powoli się przyzwyczaiłeś? Jeżeli to pierwsze, to teoretycznie możesz sobie powiedzieć „ok. zdarzyło się raz, szybko się nie powtórzy. Nie ma problemu”. I tak i nie.

 

Czynniki takie jak:

  • nienormowany czas pracy,
  • zbliżające się terminy egzaminów,
  • życie w akademiku 🙂

powodują to, że łatwo tracimy rachubę i często orientujemy się zbyt późno, że brakuje nam paliwa. Oczywiście w takiej chwili łatwym i wygodnym sposobem byłoby złapać stopa (np. pić więcej kawy, lub Energy drinków), lecz zamiast tego lepiej zacisnąć zęby i samemu doczołgać się do najbliżej stacji i tam opracować plan bardziej zrównoważonego tankowania.

 

Możemy to osiągnąć poprzez pracę nad kilkoma fizycznymi i psychicznymi czynnikami. Większość z tych technik jest czysto zdroworozsądkowych – znamy je, słyszeliśmy o nich, ale czy z nich korzystamy? Może nawet stosujemy się do kilku z nich, lecz tak naprawdę dopiero, gdy złączymy je razem możemy uzyskać zauważalny rezultat w postaci ograniczenia problemu, jakim jest brak energii.

 

A więc jak możemy zdobyć więcej energii do realizacji naszych celów? Po pierwsze możemy przystąpić do zmiany czynników fizycznych:

 

 

1. Dobre odżywianie
1.1. Woda.

Nasz organizm w ok 70 % składa się z tego związku chemicznego. Co ciekawe, zbliżone proporcje tyczą się występowania wody na powierzchni ziemi (gdzie 70,8% jej powierzchni pokrywają oceany). Te liczby są dosyć znane wśród ogółu. Ale czy zdawałeś sobie sprawę, że nasz mózg składa się w 85% z tego związku?

Woda jest bowiem niezbędna do przeprowadzania wszystkich funkcji myślowych. Zapewnia ona również energię potrzebną do produkcji hormonów i neurotransmiterów. Co ciekawe, komórki mózgowe potrzebują 2x więcej energii niż inne typy komórek w naszym ciele. A do tego mózg nie ma możliwości magazynowania wody, przez co musi być ona dostarczana na bieżąco.

Wiemy już, że bez wody nasz mózg nie będzie funkcjonował prawidło. To samo tyczy się innych organów wewnętrznych, jak również naszego systemu trawiennego. Często odczuwając łaknienie tak naprawdę jesteśmy spragnieni. Dzięki odpowiedniemu nawodnieniu, jesteśmy zatem w stanie zmniejszyć masę naszego ciała.

Ok, ale ile powinien pić, aby być odpowiednio nawodnionym? Nie ma tutaj według mnie określonej wartości, ale dobrym wskaźnikiem będzie kolor naszego moczu. Powinniśmy nawadniać się do momentu, aż stanie się on przezroczysty.

To, co może zdawać się problem (częste wizyty w toalecie) staje się tak naprawdę zbawieniem dla naszego kręgosłupa, pozwalając nam rozprostowywać się o wiele częściej. Dodatkowo uda nam się uniknąć skutków odwonienia, takich jak ból głowy, utrata skupienia, złe samopoczucie.

Oczywiście, pamiętajmy o tym, że każda substancja może być dla nas trucizną - liczy się tutaj dawka. To samo tyczy się wody.

Według American Chemistry Society, 6 litrów na 74 kg człowieka stanowi dawkę śmiertelną. To, co stanowi największe zagrożenie w momencie wypicia nadmiernej ilości wody to zbytnie rozcieńczenie krwi (spadek zawartości soli) jak również niewydolność nerek, które nie są w stanie przefiltrować takiej ilości płynów. Skutkiem jest wnikanie wody w głąb komórek powodujące ich puchnięcie.

1.2. Spożywanie energetycznego pokarmu.

Konsumowanie odpowiedniego rodzaju żywności może zwiększyć poziom energii poprzez zapewnienie optymalnej ilości kalorii oraz poprzez podkręcenie naszego metabolizmu.

W mojej ocenie nie istnieje żadna dieta cud, a najgorsze są te wybiórcze trendy pojawiające się niemal każdego roku, nakazujące nam całkowite odstawienie jednego rodzaju pokarmu na rzecz drugiego.

O wiele zdrowiej będzie stosować się do zasady „wszystkiego po trochu” w połączeniu z unikaniem pustych kalorii. Najlepszym przykładem tego drugiego będzie konsumpcja rafinowanego cukru, dająca nam chwilowy zastrzyk energii (trwający ok 1 godziny) zakończony zjazdem i pogorszonym samopoczuciem. Cukier należy spożywać w sposób kontrolowany. Najwięcej energii potrzebujemy rano, tak do godziny 12. Potem zapotrzebowanie na cukier spada.

Należy również unikać zastrzyków cukru, np. jedzenia słodkich potraw po godzinach obiadowych. Oczywiście, w przypadku wystąpienia jakichkolwiek schorzeń czy dolegliwości, powinniśmy konsultować naszą dietę z lekarzem.

Kolejną kwestią jest unikanie przetworzonej żywności. Wystarczy poświęcić kilka ekstra chwil na przestudiowanie składu naszych ulubionych produktów w poszukiwaniu niebezpiecznych substancji. Przydatnym przy tym procesie stają się aplikacje takie jak  eFOOD, dzięki którym szybko i intuicyjnie zweryfikujemy konkretne produkty.

Dobrym pomysłem będzie również wybór pełnoziarnistego pieczywa czy też brązowego ryżu na rzecz ich białych odpowiedników. Pozwoli to naszemu organizmowi pozyskać energię wolniej w sposób zrównoważony utrzymując ją na dłuższy czas (po pełen spis energetycznych pokarmów odsyłam na stronę biotechnologia.pl – link znajdziesz w materiałach źródłowych tego artykułu).

Na koniec pamiętajmy aby redukować rozmiar przyjmowanych posiłków, dążąc przy tym do zwiększania częstotliwości. Unikajmy 2 lub 3 dużych posiłków dziennie, na rzecz np. 5 mniejszych.

Zastosowanie się do powyższych rad pozwoli nam zredukować szansę wystąpienia skutków złego odżywiania, takich jak: spadek energii, ogólne zmęczenie, ociężałość, otępienie.

Pamiętajmy, że wszelkiego rodzaju witaminy i suplementy, stanowią tylko uzupełnienie zbilansowanej diety. Koncerny farmaceutyczne próbują nam wmówić, iż na każdą prawdziwą i urojoną przypadłość, możemy kupić magiczne remedium. Prawda jest taka, że w większości jest to zwykłe placebo, opakowane w garść witamin.

1.3. Kawa.

Przy rozmowie o energii i zwalczaniu jej braków, nie mogło zabraknąć tematu kawy. Dużo na ten temat napisano i tak samo dużo jest kontrowersji wokół faktycznych skutków picia tego trunku. Jedni twierdzą, iż wad jest więcej, z nadciśnieniem i zaburzeniem snu na czele, drudzy twierdzą, że przyspieszony metabolizm itp. działają na naszą korzyść.

W idealnym świecie najlepiej byłoby się przerzucić na substytut kawy, jakim jest np. zielona herbata yerba mate. Problem? Okropny (przynajmniej dla mnie 😉 smak tego napoju. Plusem niewątpliwie jest bardziej stopniowe uwalnianie substancji pobudzających, gdzie w przypadku kawy ten proces jest zdecydowanie za szybki.

Ja osobiście z kawy rezygnować nie zamierzam, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby pić ją w sposób bardziej zdrowy, czyli bez dodatków cukrów, słodzików, syropów i tym podobnych wynalazków oraz, aby raczyć się nią częściej, ale w mniejszych dawkach (lepsza dla nas jest espresso niż americana).

Nie mniej jednak, musimy pamiętać, że kawa całkowicie niszczy nasz zegar snu. W związku z tym nie powinniśmy pić tego trunku na 5,7 godzin przed pójściem spać. Mniej więcej tyle czasu zajmuje połowiczny rozkład kawy w organizmie zdrowego człowieka. Oznacza to, że przyjmując 200 ml kofeiny o 12.00, o 17.45 nadal w naszym organizmie będzie buzowało 100 ml.

2. Dbanie o higienę snu

Kolejną kwestią kluczową przy zwalczaniu braku energii jest zapewnienie sobie zdrowego, regenerującego snu. Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś zarwać nockę to pewnie na własnej skórze przekonałeś się, jakie to ma konsekwencje dla naszej wydajności. Mi zdążyło się to raz, przy przygotowaniu do egzaminu. Co tu dużo mówić.. 19 godzin nauki w połączeniu z kilkoma Energy drinkami nie zagwarantowały mi sukcesu, no chyba, że celem było osiągnięcie najgorszego wyniku na roku;)

Co zatem daje nam pełnoprawny sen? Przede wszystkim polepsza on nasze skupienie, zwiększa kreatywność, pomaga w radzeniu sobie ze stresem i w utrzymaniu prawidłowej masy ciała. Ta ostatnia kwestia była badana i opisana w ramach pisma nature. W eksperymencie tym brało udział 422 dzieci gdzie u 20% chłopców i 24% dziewczynek stwierdzono nadwagę. Dalej badano, jaka jest korelacja ilości snu do otyłości. Wyniki pokazały, iż w grupie dzieci śpiących 12 do 13 godzin, nadwagę wykazywało tylko 1,42% dzieci, gdzie spadek ilości snu do 10,5-11,6 godzin zwiększał ten odsetek już do 3,45%.

Niezależnie od tego czy będziemy w stanie wygospodarować 7-8 godzin snu w nocy, dobrze jest wkomponować 15 minutową drzemkę w cykl naszego dnia. Oczywiście ważne jest tu, abyśmy nie zapadali w fazę snu głębokiego REM (ang. Rapid Eye Movement, faza snu, w której występują szybkie ruchy gałek ocznych) , co może nas wybić z rytmu na resztę dnia.

A jakie konkretnie metody możemy stosować aby dbać o higienę snu?

-rytuał senny czyli na godzinę przed snem ubrać się w piżamę, przygasić światła, wciąć do ręki ulubioną książkę, innymi słowy wykonać szereg czynności, które stale będziemy robić przed snem aby zaprogramować nasz organizm na jeden ważny komunikat - NIEDŁUGO IDZIESZ SPAĆ

-na godzinę przed snem starać się nie bombardować mózg niebieskim sztucznym światłem takim jak ekran komputera, smartphone'a czy telewizora

-nie wchodzić do łóżka z laptopem, komórką, nawet książką, generalnie chodzi o to by mózg wiedział, że jak kładziesz się na łóżku to po to by iść spać....lub to drugie 😀 ale nic poza tym !

-starać się utrzymywać sypialnie jako odrębne pomieszczenie do którego chodzimy przede wszystkim spać, oczywiście w miarę możliwości.

3. Dbanie o kondycję

W kwestii zdobywania energii, regularne dbanie o kondycję może być pomocne przede wszystkim poprawiając natlenienie mózgu i mięśni, dzięki poprawie krążenia. Jakkolwiek nieprzyjemne by to nie było, krótka rozgrzewka w połączeniu z treningiem siłowym działa lepiej niż mała czarna! Rekomenduję to z własnego doświadczenia.

Dodatkową korzyścią treningów cardio jest wyzbycie się zmęczenia psychicznego. O ile nielogiczne może wydawać się spalanie kalorii jako metoda pozyskiwania energii, o tyle chodzi tutaj o zapewnienie sobie spokoju psychicznego. Zmęczenie fizyczne łatwo odbudować. To psychiczne zaś, jest trudniejsze do zwalczenia.


Po wyczerpaniu „twardych” fizycznych metod do zwiększania ilości energii, pozostają nam jeszcze te „miękkie” psychiczne czynniki, które możemy zmieniać.

 

 

I. Stymulacja umysłowa

Każdy, kto przez dłuższy okres czasu wykonywał powtarzalne, nudne i bezmyślne zadanie może potwierdzić jak bardzo wyczerpuje to nasze zasoby energii. Wykonywanie czyjejś agendy i brak czasu na samorozwój jest kolejną cegiełką w tym murze przeciętności, który nas osacza. Rozwiązanie? Wygospodaruj co najmniej 15-30 minut dziennie na stymulującą formę edukacji. Czy to będzie książka (np. darmowy ebook udostępniany w ramach ROPP dotyczący porad związanych z poszukiwaniem pracy) audiobook/podcast, wideo kurs – to już jest sprawa wtórna. Najważniejsze, by dotyczyły one aspektów dla nas ważnych, rozwijających kluczowe dla nas umiejętności. Da nam to niezwykły zastrzyk motywacji, a nowe metody i sposoby realizacji postawionych celów będą na nowo wypełniać nasz bak energii.

II. Pozytywne nastawienie

Ciężko mi się o tym wypowiadać, bo sam mam z tym największy problem. Niemniej jednak, negatywne myślenie działa niczym kula śnieżna. Zaczynamy się czuć zmęczeni, przytłoczeni bieżącymi sprawami i w tym momencie przechodzimy do narzekania. Myśli w stylu „mam dość”, „nie chce mi się”, „nie mam siły” itp. powodują jeszcze szybszy wyciek energii.

Rozwiązanie? Prosta zmiana narracji. Skupianie i łowienie pozytywnych aspektów nawet w najczarniejszych sytuacjach dodaje nam mocy do dalszej walki i pozwala zwalczać brak energii.

To samo tyczy się mowy ciała, o czym będziemy mówić w przyszłości w ramach portalu Rozwój Osobisty Po Polsku. Ciekawy jest fakt, że pozytywne nastawienie wpływa nie tylko na poziom energii, ale również na ilość okazji, które w życiu dostrzegamy. Im więcej tych okazji wykorzystamy, tym szczęśliwsi będziemy. Korelację tą opisuje badanie przeprowadzone przez Barbare Fredrickson, w ramach którego podzielono uczestników eksperymentu na 5 grup, gdzie każdej z nich pokazywano inne urywki video. Pierwsze dwie grupy oglądały pozytywne nagrania (przedstawiające emocje radości i spełnienia). Grupa 3 była grupą kontrolną (oglądali obrazy neutralne). Grupa 4 oglądała nagrania przedstawiające strach, natomiast grupa 5 złość. Na zakończenie eksperymentatorzy rozdali wszystkim kartki z wypisanymi 20 wykropkowanymi zdaniami zaczynającymi się od „chciałbym…” i długopisy, prosząc o wypisanie na nich wszystkich możliwych pozycji. Rezultat był taki, że uczestnicy grup 1 i 2 wypisali zdecydowanie więcej zdań niż uczestnicy grup 4 i 5, innymi słowy pokazując, iż widzą oni więcej możliwości i szans przed sobą.

III. Unikanie toksycznych ludzi i relacji

Znasz pojęcie wampir energetyczny? Mimo, że ten wampir nie ma kłów i czosnku się nie boi, nie zmienia to faktu, że jest bardzo realny.

Są to ludzie bezustannie negatywnie nastawienie do życia. Pełni negatywnie energii i czarnych myśli. Prawda jest taka, że ciągną oni nas ze sobą w dół. Nieważne jak pozytywni jesteśmy my sami, nie zmieni to faktu, że będą oni wysysać z nas energię i siłę witalną.

Rozwiązanie? Porozmawiać i uzmysłowić im stan rzeczy. Jeśli to nie pomoże, to ograniczyć z nimi kontakt.

IV. Znajdywanie czasu dla siebie

W rozwinięciu punktu 1. dotyczącego stymulacji intelektualnej, nie należy zapomnieć o znajdywaniu czasu dla swoich przyjemności. To właśnie ten czas poświęcony na ładowanie baterii, na wykonywanie czynności wyłącznie dla naszej przyjemności, daje nam prawdziwy zastrzyk energii.

Wybór tutaj jest dowolny, może to być 30 minut dziennie poświęcone na rozwijanie pasji, hobby, na codzienną medytację lub modlitwę. Najważniejsze, żeby sprawiało to przyjemność Tobie, abyś miał świadomość, że na końcu tunelu jest światełko (albo raczej nagroda za dotychczasowe trudy).

Pamiętaj, zarówno Twój jak i mój zapas energii jest skończony, innymi słowy nie możemy stale wychodzić poza kreskę i liczyć, że jakoś to się ułoży. Musimy z jednej strony dobrze zarządzać swoją energią, nie tracąc jej na rzeczy nieistotne (np. denerwując się na pogodę, czy inne elementy, na które nie mamy wpływu), jednocześnie musimy podejmować wszystkie możliwe kroki, aby generować dodatkowe pokłady energii. Możemy to robić poprzez dobre odżywianie, dbanie o higienę snu i kondycję, jak również poprzez stymulację umysłową, pozytywne nastawienie, unikanie toksycznych ludzi i relacji oraz znajdywanie czasu dla siebie.

 

 

Pamiętaj, że gorąco Cię zachęcam do kontaktu, jeśli tylko:

- Uważasz, że w czymś mogę Ci pomóc,

- Jeśli masz jakieś sugestie dotyczące portalu,

- Masz propozycje na następne materiały,

 

Możesz również zostawić komentarz pod tym wpisem.

 

 

Dziękuje za to, że jesteś czytelnikiem/słuchaczem portalu Rozwój Osobisty Po Polsku

Dziękuje również serdecznie Bartkowi Ruparowi za pomoc nad tym artykułem 🙂

 

Pozdrawiam,

ropp3 max - Jak zwalczać brak energii?

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

Newsletter