Życie i praca w Anglii

Życie i praca w Anglii

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam, zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:



Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

 

Anglia. Ryba z frytkami, nieprzemijający deszcz i zamiłowanie do piłki nożnej. A Tobie z czym się kojarzy Wielka Brytania? W ramach dzisiejszego podcastu rozmawiam z moim gościem Bartoszem Rogalą o tym, ile z tych i innych stereotypów jest bliskich prawdy patrząc na to z perspektywy życia i pracy w Anglii.

Poniżej znajdziesz podsumowanie najważniejszych aspektów naszej rozmowy, naszpikowane dodatkowymi materiałami. Nie mniej jednak gorąco zachęcam Cię również do odsłuchania dzisiejszego nagrania.

 

Od czego się zaczęło?

Bartek (27 l.) z wykształcenia inżynier żywności, absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, pod koniec 2015 roku podjął decyzję o wyjeździe z kraju. Powodów ku temu było kilka. Po pierwsze, poczuł się znudzony swoją dotychczasową korporacyjną pracą i zapragnął czegoś więcej. Zdecydował się ruszyć na rynek pracy. Na początek, z powrotem na ten krajowy. Rezultat? Zdziwienie.

Zdziwił się, gdy po trzech etapach rekrutacji i zdanych testach zaproponowano mu 1500 zł netto (przy Warszawskich kosztach życia). Dalej zdziwił się, gdy zobaczył ten sam model działania u większości rekruterów: obiecaj (wysokie zarobki, ciekawy zakres obowiązków itd.) -> zmęcz (skomplikuj proces rekrutacji tak, aby kandydat poczuł, że bierze udział w prawdziwej selekcji) -> zaproponuj śmieszne warunki (niewspółmierne do zakresu obowiązków czy też pozycji kandydata) -> szukaj dalej (w razie gdy trafi Ci się taki „Bartek”).

 

Wykres 1. Błędne koło rekrutacji

ropp12 wykres - Praca w Anglii

W związku z powtarzającym się powyższym scenariuszem, Bartek doszedł do wniosku, że nic go tutaj (w Polsce) mocno nie trzyma, więc może warto pomyśleć o tymczasowej emigracji? Będzie to świetna okazja do doszlifowania swojego języka angielskiego, przeżycia przygody i odłożenia paru groszy w tak zwanym międzyczasie.

Wybór miejsca docelowego był prosty: padło na Anglię, a ściślej mówiąc na Manchester, w którym to przebywał już od kilku miesięcy jego brat.

 

Jak wygląda Manchester oczami emigranta?

Mimo iż samo miasto nie ma dużej populacji (około pół miliona mieszkańców), to cała okoliczna aglomeracja zamieszkiwana jest już przez 2,5 miliona ludzi, co czyni ten rejon drugim najgęściej zaludnionym obszarem Anglii. Samo miasto nasycone jest industrialnymi obiektami, jako, że było ważnym przyczółkiem rewolucji przemysłowej w tym kraju. Oczywiście ma ono również do zaoferowania wiele zabytków i obiektów kulturowych, ale nie czas i miejsce na ich wymienianie 🙂

 

Popatrzmy na praktyczne aspekty, które mogą się okazać przydatne dla nowoprzybyłych. Po pierwsze, jeżeli przywykliśmy do standardów komunikacji miejskiej oferowanych przez większe miasta w Polsce, to przeżyjemy szok w Manchesterze. Tam komunikacja publiczna jest w opłakanym stanie. Autobusy kursują w oderwaniu od oficjalnych rozkładów, ceny biletów sięgają kilku funtów za parę minut podróży a co gorsza, nie istnieje jeden publiczny przewoźnik: patrz ZTM. Zamiast tego jest siatka mniejszych i większych firm przewozowych, o często pokrywających się rejonach i różnych taryfikatorach. Można sobie wyobrazić, jaki chaos to wprowadza. Dlatego jeżeli już tam trafimy i będziemy planowali podróż np. na rozmowę rekrutacyjną, skorzystajmy z taksówki albo udajmy się na spotkanie z dużym wyprzedzeniem. W innym przypadku możemy nie dotrzeć na czas na wskazane miejsce.

 

Jeżeli wybierzemy opcję mniej ryzykowną i zamówimy taksówkę, to pamiętajmy, ze w Anglii kierujemy się kodami pocztowymi, a nie nazwami ulic. Dlatego sprawdźmy wcześniej te cyfry przed zamówieniem taksówki. Za trzaśnięcie drzwiami taksówkarz zainkasuje od nas ok 2,5 funta (13 zł), a za kilometr w miejskiej strefie zapłacimy ok 1,9 funta (10 zł).

 

Praca w Anglii a Polacy

Pierwszym szokiem dla Bartka po wyjściu z metrolinka było usłyszenie naszego ojczystego języka – u pierwszej napotkanej osoby w tym mieście. Przy okazji, metrolink jest to ichniejsza sieć tramwajowa oplatająca rejon Manchesteru, co widać z rozkładówki poniżej:

 

Rysunek 1. Schemat sieci metrolink

ropp12 rysunek1 metrolink - Praca w Anglii

Oczywiście wracając do kwestii Polaków i ich postrzegania: tak, jak większość Słowian i emigrantów z Europy nie mają oni specjalnych problemów z adaptowaniem się do nowych warunków i do otoczenia. Nie zamykają się oni w hermetycznych grupach, pozostając otwartymi na otaczający ich świat. Oczywiście bohaterowie pierwszej fali emigracyjne (głównie pracownicy fizyczni) funkcjonują często w formie przetrwalnikowej – jak najwięcej zarobić + jak najwięcej oszczędzić i wysłać do rodzin w Polsce, niemniej jednak wkład naszych rodaków w gospodarkę tego kraju jest ogromny. Według wyliczeń Instytutu Sobieskiego w latach 2014-2020 wyniesie on prawie 64 mld euro zysków. Zdziwiony? Taka jest moc sprawcza blisko 700 tysięcy Polaków żyjących i pracujących w Anglii (tutaj szacunki się różnią, brytyjski spis powszechny nieuwzględniający Szkocji mówi o 579 tys., a polski GUS o 680 tys.).

 

Wkład polskich emigrantów w gospodarkę Anglii wyniesie 64 mld euro zysku w latach 204-2020 twitter

 

Skutki różnicy kulturowo-językowych

Oczywiście Polacy giną niczym kropla w morzu w obliczu rzeszy emigrantów z innych rejonów świata przybywających w to miejsce. W oczy rzucają się Pakistańczycy i emigranci z Afryki gdzie każdy z nich mówi swoją interpretacją angielskiego, co tylko potęguje chaos językowy.

 

Sami rodowici mieszkańcy Manchesteru mówią z bardzo specyficznym akcentem. To, co zwraca uwagę jest np. forma wypowiadania samogłoski „u”. Tam gdzie w ramach Received pronunciation (ten angielski, który znamy z BBC) słowo number wymówilibyśmy, jako „namber”, tam w Manchesterze uświadczymy mocnego „number”. Może to się okazać problematyczne w momencie, w którym będziemy telefonicznie załatwiali np. formalności w banku. Na infolinii automat nie poprosi nas o kliknięcie odpowiednich klawiszy (tak, jak w Polsce), lecz o wymówienie odpowiedniego numeru. W tym momencie, jeśli nie wykażemy się znajomością lokalnego akcentu, system rozpoznawania głosu nie przepuści nas dalej.

 

Wielu miejscowych powtarza bez ukrytego żartu, że sami Anglicy mają nie raz problem ze zrozumieniem się nawzajem. A co dopiero, gdy dodamy do tego mieszankę kulturową emigrantów z całego świata…

 

Różnice pomiędzy Received pronunciation a akcentem z Manchasteru

Oczywiście jak w każdym dialekcie tak w przypadku tego z Manchesteru, mamy do czynienia nie tylko z różnicami wymowy (patrz wyżej), ale również ze słowotwórstwem charakterystycznym dla danego rejonu. Poniżej przedstawiam kilka przykładów lokalnego slangu, którego trafne użycie pozwoli nam wtopić się w tłum, gdy już tam dotrzemy 🙂

 

Tabela 1. Slang Manchesterski

ropp12 tabela1 - Praca w Anglii

 

Jeżeli chciałbyś poznać różnice w wymowie poszczególnych słów (nie slangowych) to obejrzyj ten film:

 

A jeżeli zastanawiasz się czy manchesterski jest jedynym dziwnym akcentem w UK, musisz zobaczyć to nagranie, w którym Pani Siobhan Thompson (autorka kanału Anglophenia) naśladuje 17 różnych akcentów brytyjskich pokazując również ich miejsce pochodzenia:

 

Emigracja i praca w Anglii a relacje z bliskimi

Wracając do historii Bartka. Szykując się do wyjazdu, postawił on sobie za cel nie utracić tych kontaktów, które zdobył i pielęgnował przez lata. W jego ocenie: dla chcącego nic trudnego. Nawet przy ograniczonej częstotliwości wizyt w Polsce, wystarczy trochę dyscypliny i regularności w kontaktach zdalnych: skype, facebook, whatsup itd. Nasza rekomendacja: przygotowujmy znajomych i bliskich do nowego stylu i formy komunikacji jeszcze przed wyjazdem. W ten sposób zminimalizujemy szok związany z brakiem spotkań fizycznych.

 

Jak wyjazd do Manchesteru wpłynął na rozwój osobisty naszego bohatera?

To, co miało być ciekawą przygodą stało się czymś zdecydowanie więcej. Emigracja zawsze stanowi pewnego rodzaju wyzwanie. Kwintesencję wyrwania ze strefy komfortu. Z dnia na dzień zostajemy przeniesieni do nowego, nieznanego otoczenia, w którym zaczynamy z czystą kartą. Musimy zbudować wszystkie relacje od nowa, nauczyć się niuansów kulturowych i obyczajowych. Narysować swojego rodzaju mapę/schemat nowych zachowań. Dodatkowym wyzwaniem staje się przełamywanie bariery językowej. To wszystko pozwala nam spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość z innej perspektywy. Możemy zacząć podważać to, co wydawało nam się oczywiste, modyfikując swoją filozofię życiową w większym lub mniejszym stopniu, koniec końców wzbogacając naszą osobowość.

Do rzeczy. Czyli ile można zarobić w UK, ile odłożyć i jaki są koszty życia?

Czy praca w Anglii się opłaca? Na „start” w Manchesterze, zatrudniając się poprzez agencję pracy można zarobić od 900 do 1100 funtów brytyjskich (4803 do 5870 zł). Dlaczego przez agencję? Prawda jest taka, że doświadczenie zebrane w Polsce w większości przypadków nie będzie brane przez angielskiego pracodawcę pod uwagę. Jeżeli nie możemy się wylegitymować pracą w międzynarodowej korporacji, obecną również na angielskim rynku, nasz nowy potencjalny pracodawca nie będzie nawet próbował weryfikować naszych doświadczeń, po części z braku zaufania, a po części z powodu bariery językowej. W takim przypadku przyjeżdżamy do Anglii z czystą kartą, a naszym celem staje się zbudowanie wiarygodności i zebranie pozytywnych referencji na tym rynku. Dlatego właśnie w opinii Bartka ok ¾ emigrantów zaczyna pracując w agencji pracy, w której nie ma tego typu bariery wejścia.

 

Ok. znaleźliśmy już swoją tymczasową pracę, ale czy koszty życia nas nie zjedzą? Na wynajęcie pokoju, wyżywienie, transport będziemy potrzebowali… 500 do 600 funtów (nie licząc oczywiście używek, rozrywki itd.). Oznacza to, że bez większego wysiłku, pracując na granicy płacy minimalnej jesteśmy w stanie odłożyć ok 2600 zł miesięcznie.

 

Cennik wybranych lokalnych produktów w Manchesterze znajdziesz poniżej:

 

Tabela 2. Ceny typowych produktów spożywczych

ropp12 tabela2 anglii

Dysproporcje w wartości nabywczej widać również w towarach luksusowych. Przykładowo, jeśli chcielibyśmy zakupić Porshe Boxter, z drugiej ręki i z dobrym przebiegiem, powinniśmy na ten cel wygospodarować ok 5000 funtów (26 683 zł)

Dla kogo Manchester się nie nadaje?

Ciężko będą miały osoby słabsze psychicznie, przyzwyczajone do monokulturowego, statecznego życia. Oczywiście brak znajomości języka będzie tylko potęgował nasz strach i niepewność. Pamiętajmy jednak, że nie brakuje ludzi, którzy emigrują z jeszcze gorszymi predyspozycjami. A wiesz, dlaczego im się udaje? Ponieważ mają niezwykle mocną misję, cel ich wyjazdu. Niezależnie czy jest to troska o zapewnienie godnego życia dla swoich bliskich, przeżycia przygody swojego życia czy rozwoju osobistego – musimy sobie uzmysłowić ten cel, skupić na nim całą energię i resztę odłożyć na bok.

 

Czy chcę Cię nakłonić do emigracji? Nie. Uważam, że nie ma tutaj złego wyboru. Niezależnie czy chcesz zostać w kraju czy wyjechać, musisz tylko mieć pewność, że Ty tego chcesz. Że to jest Twoja własna misja.

 

Tymczasem dziękuję Ci za to, że tu jesteś. Zainteresował Cię ten temat? Jeśli tak to zapoznaj się z poprzednim odcinkiem z cyklu „Życie i praca w…”, w którym braliśmy na warsztat emigrację do Szwajcarii.

 

 

 

A może samemu masz doświadczenia z emigracji, którymi chciałbyś się podzielić? Jeśli tak to zostaw proszę komentarz pod tym wpisem, albo napisz do mnie – może razem nagramy następny wywiad? 🙂

Dla przypomnienia, całość rozmowy z Bartkiem znajdziesz za to w podcaście.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę sukcesów, w którymkolwiek kraju teraz jesteś 🙂

 

 

Wybrane źródła:

 

Bartosz Rogala 🙂

Analiza Instytutu Sobieskiego

Flaga Anglii

Koszty życia w Manchesterze

 

ropp12 min - praca w Anglii

Archiwum

Newsletter

Subscribe to

Projekt porażka

Or subscribe with your favorite app by using the address below

Archiwum

Newsletter

Subscribe to

Projekt porażka

Or subscribe with your favorite app by using the address below

Archiwum

Newsletter

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

wpDiscuz