Tag: Frankfurt

Życie i praca w Niemczech - część 2

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam, zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

W ramach dalszej podróży za zachodnią granicę, kontynuujemy dzisiaj rozmowę z Maćkiem Gajdulewiczem, mieszkającym i pracującym we Frankfurcie.

Dla przypomnienia, w poprzednim odcinku rozmawialiśmy między innymi o historii Maćka i o motywach jego wyjazdu do Niemiec. Dowiedzieliśmy się od niego, na co powinniśmy położyć nacisk przy negocjowaniu warunków naszej relokacji. Dalej, przeanalizowaliśmy różne możliwe formy zatrudnienia – w tym „permanentną delegację”, w ramach której optymalizujemy podatkowo nasz przychód wykorzystując diety zagraniczne. Same diety poddaliśmy dokładniejszym oględzinom, weryfikując ich wysokość w różnych wariantach (np. zakładając odliczenia posiłków fundowanych przez naszą firmę).

 

Poruszanie się po Frankfurcie

O wszechobecnym występowaniu egzotycznych języków zarówno w komunikacji publicznej, jak i na ulicach Frankfurtu mówiliśmy w poprzedniej części wywiadu z Maćkiem. Fakt ten rodzi pytanie dotyczące sposobu poruszania się ludzi niewładających językiem niemieckim po ulicach tego miasta. Nie uświadczymy bowiem powszechnie oznaczeń w języku angielskim tak, jak to ma miejsce w niektórych europejskich miastach, nie mniej jednak znajomość tego języka przez mieszkańców Frankfurtu jest na tyle wysoka, iż nie powinniśmy mieć problemu z komunikacją. W najgorszym razie pozostają nam do użycia aplikacje nawigacyjne.

 

Praca w Niemczech często pochłania nas do tego stopnia, że możemy nie zdążyć zrobić zakupów w tygodniu. Emigrując do tego kraju – notabene mniej religijnego od Polski – możemy się mocno zdziwić, gdy w niedziele „pocałujemy klamkę”.  Czy jest to fenomen charakterystyczny tylko dla Frankfurtu? Odpowiedź brzmi nie. Przez prawie 50 lat sklepy w niemieckojęzycznych krajach miały najbardziej restrykcyjne godziny otwarcia w całej Europie. Wynikało to z Ladenschlussgesetz - prawa uchwalonego w 1956 roku, w ramach którego sklepy miały być otwarte pomiędzy 7 rano a 18.30 (w tygodniu) oraz 14.00 (w soboty). Niedziele były dniami całkowicie wykluczone z handlu. Wspomniane prawo obowiązywało aż do 1996 roku, kiedy to rozpoczął się proces uelastyczniania godzin handlowych. Ukoronowaniem tego procesu było Föderalismusreform – reforma z 2006 roku, w ramach której odebrano rządowi prawo wyznaczania godzin otwarcia sklepów na rzecz 16 Bundesländer (landów) które dostały pełną autonomię w tej kwestii. Niemniej jednak nadal, gdy będziemy chcieli zrobić cotygodniowe zakupy, nie planujmy tego na Sonntag (niedzielę) z racji na powszechny zakaz handlu. Wykluczone z niego są tylko stacje kolejowe, lotniska, stacje benzynowe i mini-markety.

 

Kolejna kwestia, która zwróci naszą uwagę podczas życia i pracy w Niemczech będzie wszechobecne przyzwolenia na spożywanie alkoholu i palenia papierosów w miejscach publicznych, jak również reklamowania tych produktów. Niczym dziwnym nie jest widok ludzi wracających z pracy i popijających małe piwo w autobusie. Co ciekawe nie prowadzi to do widocznych nadużyć, czy też codziennych libacji. Dyscyplina i kultura obowiązuje 🙂

 

Skutki kryzysu migracyjnego we Frankfurcie

Kolejne pytanie, które zadałem Maćkowi dotyczyło realnych skutków kryzysu migracyjnego w miejscu jego zamieszkania. Wszyscy wiemy o tym, iż Niemcy i kraje skandynawskie, z racji na swoją hojną politykę socjalną stanowią miejsce docelowe dla dużej części fali uchodźców docierających do Europy.

 

Rysunek 1. Trasa migracyjna prowadząca do Niemiec

ropp14 rys1 - praca w niemczech częśc 2

 

W rzeczywistości jednak występują duże rozbieżności w kwestii relokacji uchodźców wewnątrz Republiki Federalnej Niemiec. Głównym czynnikiem decydującym stają się tutaj koszty życia w poszczególnych rejonach kraju. Naturalnie w pierwszej kolejności migranci będą wybierać te landy i miasta o najniższych kosztach życia (Monachium, Bawaria), a dopiero w dalszej kolejności udadzą się do miast drogich, takich jak Frankfurt, stanowiący de facto stolicę finansową strefy euro.

 

Tabela 1. Zestawienie cen wybranych produktów we Frankfurcie

ropp14 tab1 praca w niemczech

 

Tak, jak to zostało pokazane w tabeli powyżej, można w Niemczech kupić tanie produkty spożywcze. Przykładem jest tutaj woda. Pamiętać należy tylko o oddawaniu pustej butelki przy zakupie nowej – bez tego cena wywinduje mocno w górę.

 

Wpływ wyjazdu do Niemiec na rozwój osobisty naszego bohatera

„Świat nie jest taki duży jak nam się wydaje”. Taką pierwszą puentę wyciągnął Maciek po paru miesiącach podróżowania i pracowania za granicą. Często bowiem zamykamy się w swoich mikro światach, skupieni na pokonywaniu drogi „z” – „do” budujemy w sobie strach przed nieznanym, przed trudem i wyzwaniami związanymi z pokonywaniem naszej strefy komfortu. Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok, czyli podjąć decyzję o działaniu tłumiąc głosy sprzeciwu i zwątpienia pojawiające się w odpowiedzi na naszą inicjatywę. W przypadku Maćka jeden z lęków dotyczył pracy z Hinduskimi współpracownikami. Stereotyp (w tym przypadku pozytywny), opisujący Hindusów, jako wykwalifikowanych i doświadczonych programistów powodował lęk oraz obawę, iż jego własne umiejętności mogą się okazać niewystarczające. W rzeczywistości jednak Maciek zorientował się, że nie tylko te negatywne stereotypy pisane są na wyrost, ale również te pozytywne i to Indyjscy współpracownicy mogą koniec końców czuć się onieśmieleni, a nie na odwrót.

 

Inny przykład dotyczył mieszkania poza swoim rodzinnym gniazdem – Warszawą. To, co początkowo wydawało się trudne i problematyczne (życie i poruszanie się w obcym mieście) z czasem stało się nową normą, otwierając drzwi na nowe przygody i nowe miasta takie jak Barcelona, Amsterdam czy też Mediolan. Dzięki coraz to częstszym i ciekawszym podróżom zmniejsza się nasze wyobrażenie odległości. Wszystko wydaje się nam bliższe niż początkowo myśleliśmy. Co ciekawe, to samo tyczy się ludzi, których napotykamy na swojej drodze.

Dzięki podróżom zmniejsza się nasze wyobrażenie odległości - zarówno w fizycznym wymiarze jak i w kontaktach z innymi ludźmi.twitter

 

 

Kolejną wartością dodaną przy wyjazdach zagranicznych jest wzmacnianie naszej asertywności oraz ogólna poprawa komunikacji. Jeżeli bowiem będziemy w podobnej sytuacji, co Maciek, staniemy przed wyzwaniem, jakim jest praca i komunikacja pozioma (w międzynarodowym zespole) jak również i pionowa (z przełożonymi na wyższych szczeblach). To wszystko, połączone z odpowiedzialnością za nasze czyny, stanowi idealny grunt pod rozwój naszej pewności siebie. Ta cecha będzie nam bowiem bardzo potrzebna, jeżeli chcemy „przeżyć” pracując w międzynarodowej korporacji. Widoczne jest to miedzy innymi przy organizacji i priorytetyzacji naszych bieżących zadań. Z jednej strony chcemy pomagać innym w ich projektach i zadaniach. Dzięki temu budujemy naszą rozpoznawalność i reputację w ramach organizacji, co stanowi najkrótszą drogę do awansu. Z drugiej strony, jeżeli pracujemy w większej firmie, wtedy koniec końców zorientujemy się, iż zaczynamy tonąć pod naporem nowych zapytań i próśb skierowanych w naszą stronę. Osoby, którym pomogliśmy parę razy orientują się, iż „mają w nas druha” i zaczynają nas zasypywać coraz to nowymi zapytaniami, destabilizując nasz prywatny harmonogram. W tym momencie, jeżeli nie wykażemy się odpowiednio wysoką pewnością siebie, nie będziemy w stanie świadomie postawić granic, co doprowadzi do zaniedbania kwestii dla nas priorytetowych i/lub wypalenia zawodowego. Wniosek – nie bójmy się odmawiać innym, lecz róbmy to w uprzejmy i taktowny sposób.

 

Więcej o mądrym stawianiu granic przeczytasz w książce pt.:

Rysunek 2. Książka pt.: "Sztyka mówienia nie. Jak chronić swoje życie przed manipulacją"

ropp14 rys2 praca w niemczech

 

 

Mniej pozytywne skutki emigracji zarobkowej

O wpływie emigracji (lub też „permanentnej delegacji” J) na relacje z bliskimi dużo już zostało powiedziane. Wiemy o negatywnych reperkusjach wynikających z długiej rozłąki oraz znamy sposoby ich minimalizowania (skype + kamera, media społecznościowe itd.). To, na co warto tutaj zwrócić uwagę to wysokie oczekiwania obu stron, które mogą prowadzić do niepotrzebnych konfliktów. I tak, wracając z „obczyzny”, często zmęczeni i przytłoczeni bieżącymi wyzwaniami, nie marzymy o niczym innym jak relaks i odpoczynek w rodzinnych stronach. Nasi bliscy zaś, chcieliby jak najwięcej się dowiedzieć, rozmawiać i „eksploatować” odwiedzające je osoby. To rodzi oczywisty konflikt interesów, z którego musimy sobie zdawać sprawę i poprzez empatyczną komunikację niwelować go u źródła.

 

Niech każda ze stron wytłumaczy i opisze swoje potrzeby i oczekiwania, a następnie siądźmy do stołu i ustalmy kształt kompromisu, który pozwoli zmaksymalizować korzyści dla obu stron. Możemy np. się umówić, iż przyjeżdżając na dwa dni w tygodniu, sobota będzie tym dniem luźnym nieobciążającym psychicznie i fizycznie (kanapowy relaks), a niedziela będzie się wiązała z czynnościami bardziej aktywnymi (wyjście na miasto, długie rozmowy itd.).

 

Kolejnym negatywnym skutkiem wyjazdu za granicę jest fiksacja na punkcie przeliczania walut. Działa to w obie strony – będąc za granicą ciągle czujemy się jakby wszystkie produkty były zawyżone (w przypadku wyjazdu np. do Niemiec), a wracając do Polski wręcz przeciwnie, wszystko jest takie tanie! I to właśnie to drugie (błędne) założenie może być dla nas jeszcze bardziej zgubne, prowadząc do niepotrzebnej rozrzutności. Rozwiązaniem tej sytuacji jest zaakceptowanie faktu, iż część produktów będzie zawyżona, a część zaniżona w miejscu, do którego wyjeżdżamy czy też emigrujemy. Wynika to z wielu czynników (np. potrzeba importu danych dóbr), z którymi nie ma sensu walczyć.

 

 

I to by było na tyle jeżeli chodzi o Życię i pracę w Niemczech.

Dla przypomnienia, całość rozmowy z Maćkiem znajdziesz za to w podcaście.

 

Tymczasem dziękuję Ci za to, że tu jesteś. Zainteresował Cię ten temat? Jeśli tak to zapoznaj się z innymi artykułami realizowanymi w ramach cyklu:


Życie i praca w Szwajcarii

Życie i praca w Anglii


 

Za tydzień zmienimy kontynent i razem z moim rozmówcą "odwiedzimy" Tanzanie. Po tym odcinku zmienimy trochę tematykę aby unikać monotonii 🙂

 

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę sukcesów, w którymkolwiek kraju teraz jesteś 🙂

Wybrane źródła:

 

Maciej Gajdulewicz 🙂

Godziny handlowe w Niemczech

Zestawienie cen we Frankfurcie

Trasy migracyjne 

 

ropp13 max - Praca w Niemczech

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

Newsletter

Życie i praca w Niemczech - część 1

Wolisz słuchać zamiast czytać? Zapraszam, zatem do odsłuchania tego materiału w formie podcastu:

Możesz również pobrać ten odcinek klikając tutaj

 

Zamiłowanie do mięsa, piwa i precyzji, brak poczucia humoru, centrum problemów migracyjnych Europy. A Tobie, z czym kojarzą się Niemcy?

 

W ramach kontynuacji cyklu „Praca i życie w..” udamy się w podróż za Odrę, w ramach której Maciej Gajdulewicz opowie nam o blaskach i cieniach pracy w międzynarodowej korporacji. Zastanowimy się, na co należy zwrócić uwagę przenosząc się w ramach jednej organizacji do innego kraju. Podpowiemy jak negocjować nową umowę i jak odnaleźć się w międzynarodowym zespole, żyjąc i pracując za granicą.

 

Słowem wprowadzenia…

To jest historia Maćka Gajdulewicza i jego – jak on to określa – permanentnej delegacji do Niemiec.

Jak każda historia, tak i ta miała swój początek. W tym przypadku były to studia podjęte w Szkole Głównej Handlowej na kierunku metody ilościowe w ekonomii i systemy informacyjne. Otworzył on przed Maćkiem świat korporacji i pracę w sektorze finansowym. Zaczęło się lokalnie, na warszawskim podwórku, w siedzibie firmy z wielkiej czwórki w dziale zarządzania ryzykiem finansowym.

 

Mimo międzynarodowego charakteru organizacji, czuć było jej lokalny polski wymiar. Miało to oczywiście swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych można zaliczyć znajomość zasad gry, panujących zwyczajów i obyczajów jak również kontakt ze wszystkim, co znane (bliscy, rodzina, ulubione miejsca w mieście). Wydawało się, że to dużo, że minusy takie jak ograniczone perspektywy, nudniejsze projekty i zakresy obowiązków czy też mniejsza styczność z j. angielskim powinny zostać spokojnie spacyfikowane przez przeważające plusy. W rzeczywistości jednak, Maciek poczuł w którymś momencie, że podświadomie buduje zasieki wokół swojej strefy komfortu – wybierając to, co znane i przewidywalne ponad to, co nowe i bardziej wyzywające. W związku z tym, gdy tylko nadarzyła się okazja relokacji do innego kraju, postanowił z niej skorzystać. Wybrał Frankfurt.

 

Życie i praca w Niemczech

Po 1,5 roku pracy w polskim oddziale firmy nadszedł czas na wyjazd do Niemiec. Miało to miejsce we wrześniu 2015 roku. Przylatując na miejsce, do międzynarodowego lotniska we Frankfurcie lepiej założyć wygodne buty. 1000 metrów do przejścia po odbiór bagażu? To normalne w porcie zwanym również Ren-Men (Rhein-Main-Flughafen lub Flughafen Frankfurt am Main) zajmującym powierzchnię 2000 hektarów i o możliwościach obsługi 65 milionów pasażerów rocznie.

 

Rysunek 1. Plan terminalu Lufthansy na międzynarodowym lotnisku we Frankfurcie

ropp13 rys1 - praca w Niemczech

Po odebraniu bagażu czas na podróż ichniejszą koleją S-bahnem. To, co może nas Polaków zdziwić, to ogromna różnorodność i multikulturowość mieszkańców Frankfurtu, która rzuca się w oczy od pierwszej chwili. Słychać tutaj paletę egzotycznych języków z rejonów takich jak Indie, Afryka, ale również z Europy Środkowo-Wschodniej. Niemniej jednak, samych Polaków we Frankfurcie nie przebywa wielu. Nie tak, jak to ma miejsce w Manchesterze o czym mówiliśmy ostatnio.

 

Wspomniana różnorodność nie jest obserwowalna wyłącznie na ulicy. To samo ma miejsce w świecie biznesu, jakby na to nie patrzeć to właśnie Frankfurt jest stolicą finansową Europy. Maciek w swoim zespole posiada kolegów i koleżanki z takich krajów jak Indie, Rosja czy Białoruś. Można by się zastanawiać jak u tak różnorodnej grupy ludzi znaleźć wspólny mianownik? Często to, co nas różni może nas jednocześnie łączyć. Pracując w międzynarodowym zespole doświadczenia dnia codziennego – święta, zwyczaje i obyczaje – stanowią niekończący się zasób tematów do rozmowy. Rozmowy budującej podwaliny pod relację.

 

To, co nas różni może nas łączyć. Wymiana doświadczeń dnia codziennego, naszych zwyczajów i obyczajów,może stanowić podwaliny naszych relacjitwitter

Na co położyć nacisk przy negocjowaniu warunków naszej relokacji?

Ok, Podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu pracy poza granicami naszego kraju w ramach tej samej organizacji. To, na co w pierwszej kolejności powinniśmy zwrócić uwagę przygotowując się do negocjacji naszego nowego wynagrodzenia jest oszacowanie naszych przyszłych wydatków i kosztów życia. Najważniejsze w tej kategorii będzie akomodacja i transport.

 

Niezależnie od naszej „podstawy”, podejmując decyzje o wyjeździe, częstą praktyką jest pokrywanie części wydatków bieżących pracownika przez pracodawcę. Najczęściej mowa tutaj o zakwaterowaniu oraz transporcie lotniczym, umożliwiającym nam wizyty w kraju ojczystym. Możemy z góry dostać mieszkanie służbowe lub też opłacony hotel, ale może się tak zdążyć, iż sami będziemy musieli zabezpieczyć sobie miejsce pobytu, a z pracodawcą negocjujemy budżet, w którym powinniśmy się zmieścić. W takim przypadku kluczowe jest to, abyśmy uniknęli niedoszacowania tego budżetu. Wtedy bowiem skażemy się albo na gorszą lokalizację mieszkania, albo rzadsze wizyty w kraju.

 

W przypadku Maćka początkowo ucierpiał budżet transportowy, który w rzeczywistości – przy bardzo wysokich kosztach biletów na linii Frankfurt-Warszawa, nie pozwalał mu przez dłuższy czas na więcej niż jedną wizytę w kraju miesięcznie. Aby uniknąć takich sytuacji, powinniśmy przed przystąpieniem do negocjacji dokładnie oszacować koszty życia w nowej lokalizacji, unikając również ich przeszacowania, które mogą być odebrane przez pracodawcę, jako próba wyłudzenia pieniędzy. Przykładowo zakup biletu miesięcznego w komunikacji miejskiej w przypadku Frankfurtu będzie nas kosztował 86 euro. Dla porównania taki sam bilet w Mediolanie to koszt rzędu 30 euro. Dlatego tak ważne jest, aby precyzyjnie oszacować najważniejsze koszty z wyprzedzeniem.

 

W pierwszej kolejności zróbmy rozeznanie u swoich współpracowników i znajomych, którzy mogą mieć podobne doświadczenia (np. praca w Niemczech). Niezależnie czy uzyskamy na tym etapie potrzebne informacje, zweryfikujmy te założenia np. z wykorzystaniem portalu numbeo. Tak uzbrojeni udajmy się na negocjacje.

 

 

Uwaga!

Może się tak zdążyć, iż nie będziemy dopuszczeni bezpośrednio do negocjacji naszych nowych warunków zatrudnienia. Zamiast tego nasz obecny przełożony może tego dokonać w naszym imieniu z nowymi przełożonymi. W takim przypadku zweryfikujmy wcześniej jego założenia i obliczenia, upewniając się, że nasz interes zostanie w pełni zabezpieczony

 

Kolejną kwestią wartą naszej uwagi jest określenie obowiązków podatkowych, które będą na nas spoczywały w związku z relokacją do innego kraju. Jedną z podstawowych spraw, które powinniśmy zweryfikować to to, czy kraj, do którego się udajemy posiada obowiązującą umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania z Rzeczpospolitą Polską. To dzięki niej unikniemy np. podwójnego opłacania podatku dochodowego. Tekst umowy między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec w sprawie unikania podwójnego opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i od majątku dostępny jest tutaj.

 

Niezależnie od tego czy taka umowa jest zawarta, może spoczywać na nas dodatkowy obowiązek podatkowy specyficzny dla danego kraju czy też formy wykonywanej działalności. Zweryfikujmy uprzednio fakt wystąpienia takiego obowiązku (nawet, jeśli jest on czysto biurokratyczny, a nie finansowy) i naciskajmy w negocjacjach, aby nasz pracodawca pomagał nam takowy obowiązek wykonywać (kwestia szczególnie ważna, gdy nie władamy językiem urzędowym państwa, do którego się udajemy).  Jeśli chodzi o zasady rozliczania z polskim fiskusem, musimy sobie również odpowiedzieć na pytanie czy ciąży na nas nieograniczony czy też ograniczony obowiązek podatkowy. Jest to powiązane nie tylko z zameldowaniem w danym miejscu, ale też z posiadaniem w nim centrum interesów życiowych (życie i praca). Aby podlegać nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu względem polskiego fiskusa musimy na terenie RP przebywać dłużej niż 180 dni w roku. Więcej o tych i innych zależnościach podatkowych znajdziesz we wpisie dotyczącym rozliczania PIT za 2015 rok

 

Formy zatrudnienia za granicą

Podejmując pracę za granicą w ramach naszej firmy jest duża szansa, że zaproponowany zostanie nam kontrakt zagraniczny. W przypadku naszego bohatera miał miejsce inny scenariusz w ramach którego praca w Niemczech została sformalizowana w formie permanentnej delegacji. W ramach niej, pozostał on zatrudniony na dotychczasowych warunkach, z zachowaniem polskich złotych, jako obowiązującej waluty, a na pokrycie swoich bieżących kosztów pozostaje mu ustawowo określona dieta. Niezależnie od tego, co wspomnieliśmy w poprzednim punkcie, pracodawca pokrywa mu koszty zakwaterowania oraz transportu lotniczego. Czy jest to rozwiązanie gorsze? Niekoniecznie. To zależy od naszego stylu życia i miejsca docelowego. Diabeł tkwi w szczegółach. A w tym przypadku w dietach.

 

Dieta – z czym się to je?

Udając się w podróż krajową czy też zagraniczną przysługuje nam dodatek do pensji, w zamyśle służący na pokrycie zwiększonych kosztów wyżywienia (dieta krajowa), jak również drobnych wydatków (dieta zagraniczna). Podstawą prawną obu jest Rozporządzenie MPiPS z dnia 29 stycznia 2013 roku w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej (Dz.U. 2013 poz. 167).

 

Zasady naliczania diet różnią się jednak dla delegacji krajowej i zagranicznej, tak jak przedstawiono to w poniższym zestawieniu

 

Tabela 1. Diety krajowe

ropp13 tab1 - praca w Niemczech

 

Tabela 2. Diety zagraniczne

ropp13 tab2 - praca w Niemczech

 

 

W przypadku diet zagranicznych, ich wysokość jest różna dla poszczególnych krajów. Dla przykładu w Niemczech wynosi ona 49 EUR, w Wielkiej Brytanii 35 GBP a w Szwajcarii 88 CHF.

Pełna tabela wysokości diet dostępna jest tutaj

Kolejną kwestią, o której musimy pamiętać przy pobieraniu diet to odliczenia za posiłki sponsorowane przez pracodawcę. Tak jak mówiłem na początku, w zamierzaniu diety mają służyć głównie na pokrycie wyżywienia. Stąd też logika ustawodawcy nakazuje stosować odliczenia w przypadku, gdy ten koszt jest z nas zdejmowany. I tak możemy znowu rozgraniczyć wysokość odliczenia w zależności od typu diety:

 

Tabela 3. Odliczenia posiłków od diety

ropp13 tab3 - praca w Niemczech

Wisienką na torcie pobierania diet z tytułu delegacji jest brak opodatkowania tego przychodu w ramach podatku dochodowego. W związku z tym, jeżeli zbliżamy się do wyższego progu dochodowego (więcej o tym przeczytasz tutaj ) i stoimy przed dylematem, o którym mówiliśmy wcześniej (wybór podstawy polskiej + diet vs kontrakt zagraniczny) zdecydowanie lepszym wyjściem byłoby wybranie opcji z dietami, co pozwoli nam zoptymalizować wysokość płaconego podatku dochodowego.

 


I tutaj postawmy przecinek 🙂

Dalsza część rozmowy z Maćkiem i płynących z niej informacji i doświadczeń zostanie przekazana w następnym odcinku pt. Praca i życie w Niemczech – część 2

 

Tymczasem dziękuję Ci za to, że tu jesteś. Zainteresował Cię ten temat? Jeśli tak to zapoznaj się z poprzednim odcinkiem z cyklu „Życie i praca w…”, w którym braliśmy na warsztat emigrację do Anglii.

 

A może samemu masz doświadczenia z emigracji, którymi chciałbyś się podzielić? Jeśli tak to zostaw proszę komentarz pod tym wpisem, albo napisz do mnie – może razem nagramy następny wywiad? 🙂

Dla przypomnienia, całość rozmowy z Maćkiem znajdziesz za to w  podcaście.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę sukcesów, w którymkolwiek kraju teraz jesteś 🙂

ropp13 max - Praca w Niemczech

Archiwum

Newsletter

Archiwum

Newsletter

Newsletter